Dieta w chorobie Hashimoto: o glutenie i nabiale

Internet jest obecnie najdoskonalszym źródłem informacji. Niestety, gdy brakuje nam fachowej wiedzy, bardzo problematyczne może się okazać oddzielenie ziarna od plew. Internet, podobnie jak papier, zniesie dosłownie wszystko. Czasem bardzo trudno zdecydować nam, laikom, komu powinniśmy wierzyć… Dlatego postanowiłam zebrać całą moją wiedzę oraz dotychczasowe doświadczenia, by w sposób jak najbardziej obiektywny przedstawić Wam kwestię diety w chorobie Hashimoto. Trudno oczywiście wyczerpać ten temat w jednym artykule i dlatego dziś przyjrzymy się razem działaniu glutenu i nabiału; w kolejnej części zastanowimy się, czego warto unikać, a na sam koniec opowiem Wam o moich przygodach dietetycznych. Zachęcam także do dzielenia się Waszymi historiami :)

Przede wszystkim umiar i zdrowy rozsądek

Osoby, które dopiero zaczęły szukać informacji na temat diety w Hashimoto, mają pełne prawo czuć się przerażone i zniechęcone. Do tej pory większość z nas żyła całkiem normalnie, a nagle okazuje się, że musimy wykluczyć z diety niemal 80% produktów dotychczas przez nas spożywanych. Pamiętajmy jednak, że na każdą informację powinniśmy spojrzeć chłodnym okiem i zawsze pytać – dlaczego? Zachęcam także to zasięgania opinii specjalistów, chociaż czasem i ci potrafią znacznie różnić między sobą w poglądach i zaleceniach…

Gluten i jego związek z nieszczelnością jelit

Hashimoto należy do grupy chorób autoimmunologicznych, w wyniku której organizm produkuje przeciwciała, niszczące własne tkanki. W ten sposób ciało musi zmagać się z ciągłym stanem zapalnym, co jest dla niego niezwykłym obciążeniem.

By wspomóc wadliwie funkcjonujący układ odpornościowy, coraz więcej lekarzy i dietetyków zaleca rezygnację z glutenu i nabiału. Istnieją także badania naukowe uzasadniające takie postępowanie: wiemy, że u pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi tarczycy występuje większe ryzyko nietolerancji glutenu (celiakii). Dlatego też naukowcy zalecają przebadanie wszystkich chorych na Hashimoto czy Gravesa-Basedova pod jej kątem.

Musimy pamiętać, że choroby autoimmunologiczne są silnie związane z jelitami, gdyż to od ich pracy zależy co najmniej 70% naszej odporności. Aglutynina zawarta w pszenicy wpływa na ich przepuszczalność. Kluczem w tym procesie jest białko, zonulina: gdy zjemy gluten, jej poziom wzrasta, w wyniku czego jelita stają się nieszczelne. U osób z predyspozycjami genetycznymi ten proces może doprowadzić do powstania stanów zapalnych i chorób autoimmunologicznych, co udowodnił Alesio Fasano, włoski lekarz i naukowiec.  

Na chwilę obecną niestety nie ma badań, które jednoznacznie wskazywałyby na konieczność wykluczenia  z diety glutenu przez wszystkie osoby cierpiące na Hashimoto. Dysponujemy jedynie poszlakami, pojedynczymi fragmentami układanki, które jednak powoli układają się w całość. Wiemy, że choroby autoimmunologiczne wiążą się z nieprawidłową pracą układu odpornościowego. Wiemy też, że u osób predysponowanych do tego genetycznie, gluten negatywnie wpływa na stan jelit, od których zależy większość naszej odporności. I, co najważniejsze, coraz więcej osób chorych na Hashimoto donosi o poprawie samopoczucia towarzyszącej odstawieniu pszenicy, żyta i jęczmienia.

Kilka słów o mleku

Występujące w nabiale laktoza i kazeina są silnym alergenem. Mleko może podrażniać nie tylko układ trawienny, lecz także płuca, dając objawy takie jak kaszel, astma, czy nadmierne wydzielanie śluzu. Nietolerancja mleka odbija się także na stanie naszej skóry, wywołując podrażnienia, trądzik czy egzemę.

Część specjalistów łączy nietolerancję glutenu z nietolerancją mleka i jego przetworów (chociażby dr Terry Wahls twierdzi w swojej książce, że 80% osób nietolerujących glutenu nie toleruje również nabiału). Co ciekawe, pojawiają się doniesienia o przypadkach, w których osoby nietolerujące laktozy nie były w stanie przyswoić podawanego im syntetycznego hormonu tarczycy.  

Na szczęście dieta bezmleczna nie musi być utrapieniem. A gdy tęsknimy za nabiałem – spróbujmy poszukać jego zamienników, chociażby przyrządzając domowe mleka orzechowe. Polecam przepis na mleko kokosowe, smakuje obłędnie!

„Choruję na Hashimoto – czy mam wyeliminować gluten i nabiał?”

Przede wszystkim musisz pamiętać, że nikt Cię do tego nie zmusza. To powinna być tylko i wyłącznie Twoja decyzja, dobrze przemyślana, a najlepiej skonsultowana także z dietetykiem lub lekarzem.

Zmianę diety radziłabym zacząć od wykonania testów na nietolerancje pokarmowe. Mimo, że wokół nich narosło wiele kontrowersji, obecnie nie dysponujemy lepszym narzędziem diagnostycznym (a przynajmniej nie w Polsce). Warto też rozważyć dietę eliminacyjną – wyłączamy gluten i nabiał z diety na co trzy tygodnie – całkowicie, gdyż nawet małe ilości mogą zaburzyć wynik eksperymentu! Następnie pojedynczo, w odstępach co najmniej czterodniowych, ponownie wprowadzamy te pokarmy i obserwujemy swoją reakcję. Wszelkie niepokojące objawy mogą świadczyć o nietolerancji: bóle brzucha, biegunka, zatwardzenie, swędzenie, pokrzywki, bóle głowy, migreny, kichanie, katar… Uwaga, takie symptomy mogą pojawić się nawet po kilku lub kilkunastu godzinach od spożycia posiłku!

Dotychczasowe doniesienia naukowe pokazują, że wykluczenie glutenu i nabiału wydaje się być logicznym postępowaniem w przypadku chorób autoimmunologicznych. Mam nadzieję, że już wkrótce doczekamy się odpowiedzi na pytanie, czy wszyscy chorzy powinni zrezygnować z jedzenia tych pokarmów. Na chwilę obecną zarówno pacjenci, jak i lekarze, mogą czuć się zagubieni. Niemniej jednak wydaje mi się bardzo przykre, że część endokrynologów neguje dietę bezglutenową i nazywa ją „wymysłem Internetu”. Spotkałam już zbyt wiele osób, którym wykluczenie glutenu niezwykle pomogło, by przestać wierzyć w skuteczność takiego sposobu żywienia.

„Wyeliminowałam gluten i nabiał – i czuję się gorzej niż przed dietą!”

Czasem czytam opowieści osób, które po eliminacji glutenu i nabiału zaczęły się uskarżać na liczne przykre dolegliwości, takie jak problemy trawienne, bóle brzucha czy migreny. Jaka może być tego przyczyna?

Gluten oraz nabiał zawierają odpowiednio glutenomorfiny i kazomorfiny, które mają działanie podobne do opiatów: nie dość, że uzależniają, to na dodatek mogą działać przeciwbólowo! Co ciekawe, receptory opioidowe można znaleźć nie tylko w mózgu, lecz także w jelitach.

Musimy pamiętać, że w przypadku chorób autoimmunologicznych mamy do czynienia z chronicznym stanem zapalnym, a przecież „gluten i kazeina mają zdolność tworzenia związków morfinopodobnych”, czyli przeciwbólowych. Czy jest więc możliwe, że ludzie, którzy chorują na przewlekłe stany zapalane, są uzależnieni od tych substancji?

Odstawienie glutenu i nabiału może sprawić, że poczujemy się fatalnie. Jest jednak całkiem prawdopodobne, że przyczyną pogorszenia naszego samopoczucia będą stany zapalne, od dawna maskowane przez związki morfinopodobne zawarte w pszenicy i mleku! W takich sytuacjach większość osób wraca do jedzenia glutenu i nabiału i notuje natychmiastową poprawę. Inaczej być nie może – organizm otrzymuje silny środek przeciwbólowy, od którego jest uzależniony i chory odczuwa znaczącą ulgę.

Oczywiście glutenomorfiny i kazomorfiny są tylko jedną z wielu możliwych przyczyn pogorszenia samopoczucia na nowej diecie. Równie problematyczne mogą się okazać gotowe wyroby, teoretycznie bezpiecznie, gdyż oznakowane przekreślonym kłosem, a jednak pełne konserwantów i utrwalaczy. Pamiętajmy, że dieta bezglutenowa powinna opierać się o naturalne i nieprzetworzone produkty – w jednym z moich wcześniejszych artykułów przeczytacie, jak taką dietę zaplanować. Zachęcam też oczywiście do konsultacji dietetycznej, dzięki której zminimalizujecie ryzyko wystąpienia przykrych objawów przy zmianie diety. Pamiętajmy też, że gluten i nabiał silnie uzależniają i dlatego ich wykluczenie na początku może okazać się niezwykle trudne. Wykażcie jednak cierpliwość – przykre symptomy powinny ustąpić przed upływem jednego miesiąca.

Zmiana diety nie oznacza, że od razu poczujemy się lepiej. Czasem nawet nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu… Dlatego należy uzbroić się w cierpliwość i nie rezygnować!

„Nie wierzę w dietę bezglutenową – jem wszystko i czuję się świetnie!”

Część chorych reaguje paniką, przerażeniem i wstrętem na wszelką wzmiankę na temat diety bezglutenowej. „Mój lekarz mówi, że to bzdura i ja też tak myślę”. Oczywiście rozumiem ten punkt widzenia: skoro ktoś nie ma problemów trawiennych i czuje się świetnie, po co się martwić jakimś glutenem?

Ja, autorka tego bloga, nie chcę nakłaniać Cię na zmianę diety wbrew Twojej woli. Wiem, że przymus zawsze rodzi opór. Jeśli nie wierzysz, że wyłączenie glutenu z jadłospisu Ci nie pomoże i że to fanaberie – nie rób tego, bo najprawdopodobniej i tak wrócisz do poprzednich nawyków.

Mimo to pozwolę sobie na jeszcze jedną uwagę: nietolerancja glutenu może się objawiać nie tylko problemami trawiennymi, lecz także niedokrwistością, bezpłodnością, depresją, problemami z pamięcią, migrenami, kamieniami w pęcherzyku żółciowym… Jest zatem dość prawdopodobne, że problem nietolerancji Cię dotyczy, nawet jeśli uważasz to za niemożliwe i nie uskarżasz się na wzdęcia, zaparcia czy gazy.

Słowo końcowe

W moim przypadku zmiana diety przyniosła ogromną ulgę. Większość przykrych objawów, które gnębiły mnie całe życie, znacznie zelżała. Wiem także, że dieta bezglutenowa i bezmleczna pomaga coraz większej grupie pacjentów, co znajduje swoje uzasadnienie w badaniach naukowych. Czy zatem wszyscy chorzy powinni zrezygnować z mleka i pszennych bułeczek? Cóż, na pewno można spróbować, by przekonać się, jak taka dieta wpłynie na nasz organizm. Pamiętajmy jednak, by nie popadać w skrajności: nie negujmy tego, że dieta może pomóc, ale też nie zmuszajmy nikogo do zmian wbrew jego woli. Na szczęście każdy z nas jest wolny i tę wolność uszanujmy, a przynajmniej tak długo, jak długo nauka nie dostarczy nam jednoznacznej odpowiedzi na kluczowe pytanie: no to mamy w końcu jeść ten gluten czy nie?!

Następna część artykułu będzie poświęcona produktom niewskazanym w chorobie Hashimoto. Później zajmiemy się analizą różnych diet (w tym protokołu autoimmunologicznego). Będzie się działo :)

P.S. Zaznaczam, że nie mam wykształcenia medycznego, więc moje artykuły nie mają charakteru porady lekarskiej. Opieram się na swoich doświadczeniach oraz staram się wybierać jak najbardziej wiarygodne źródła, jednak oczywiście zawsze mogę się mylić. Jeśli się z czymś nie zgadzacie lub zauważyliście błąd merytoryczny – dajcie mi znać. Chętnie skoryguję swoją niewiedzę :)


Kliknijcie by trafić na Jaskiniowy Facebook.

Trzymajcie się zdrowo,

Wasza Ola


,
31 comments on “Dieta w chorobie Hashimoto: o glutenie i nabiale
  1. Ja zrobiłam sobie test na nietolerancje pokarmową i polecam każdemu. Moja dieetyczka powiedziała, że nie widziała jeszcze tak złych wyników. Mam Hashimoto oraz insulinooporność. Jestem na diecie ułożonej przez dietetyka. Jest ciężko ale nie ma się co zniechęcać. Pozdrowienia i powodzenia w walce o zdrowie =)

    • Niestety, my, Hashimotki, taką mamy już urodę, że nietolerancje się nas czepiają… Trzymam za Ciebie kciuki :)

    • Ja tez mam hashimoto, zrobiłam test na nietolerancje pokarmowe i nic mi nie wykrył w określonym czasie. Po dłuższym czasie ( poza limit odczytu) leciusieńko zabarwiło mi sie na jajkach i mleku ale o tym ja wiem , bo nie przepadam za tymi pokarmami i rzadko jadam .

    • Mam to samo, hashi i insulinooporność, i chyba też czeka mnie w końcu wizyta u dietetyka… Lekarz zalecał mi dietę o niskim IG, ale samemu ciężko jest ułożyć sobie plan żywienia :)

      • Szkoda, że Hashimoto i insulinooporność tak często idą w parze… No ale nic nie poradzimy ;) Zdecydowanie polecam wizytę u dietetyka, to znacznie ułatwi Ci proces leczenia :)

    • Justynko, a jak czułaś się przed diagnozą? Czy czułaś jakikolwiek dyskomfort w przewodzie pokarmowym? Pytam ponieważ cokolwiek nie zjem brzuch mi pęcznieje, wątroba, generalnie źle się bardzo czuję…i tyję.

  2. Jestem w kropce. Jakiejś specjalnej nietolerancji nie zaobserwowałam, a złego samopoczucia nie łączyłam z nietolerancją.
    Chciałabym spróbować, żeby zobaczyć czy po odstawieniu coś się poprawi ale nie wiem jak za to się zabrać, od czego zacząć i co w zamian glutenu i nabiału..

  3. Ja tak jak Justyna zachęcam wszystkich do zrobienia testów na nietolerancję i wyeliminowanie „szkodliwych” pokarmów – u mnie po odstawieniu nabiału (i prawie całkowitej eliminacji glutenu, chociaż nie mam stwierdzonej nietolerancji) nastąpiła diametralna poprawa samopoczucia i spadek wagi. Warto spróbować, nawet jeśli na początku trzeba się „pomęczyć”, bo efekty mogą nas bardzo pozytywnie zaskoczyć!

    • Bardzo się cieszę, że testy i zmiana diety Ci pomogło :) Życzę Ci, żebyś czuła się cały czas tak dobrze :)

  4. Czytałaś książkę dr Amy Myers „Możesz wyleczyć choroby automiinulogiczne”? Jesli nie to polecam. Autorka wyjaśnia dlaczego przy chorobach autoimmunologicznych należy odstawić gluten, nabiał i inne pokarmy imitujące gluten jak: kukurydza, owies, ryż, drożdże czy proso. A do tego odrobina glutenu potrafi utrzymać destrukcyjne przeciwciała na 3 miesiące, zwiększa stan zapalny, i moze nasili zaburzenia autoagresywne. Bez zmiany odzywiania nie opanujmy choroby autoimmunologicznej. A w książce znajdujemy tez konkretny plan jak to zrobić, sa przepisy, sa tez zalecane suplementy.

    • Jeszcze nie czytałam, ale zapewne wkrótce przeczytam :) Tylko mnie zastanawia jedno: czy na wszystkich chorych szkodliwie działają te same pokarmy?

      • Przy zaburzeniach układu odpornościowego jest grupa produktów, które zaburzają pracę układu żołądkowo-jelitowego i przyczyniają się do zespołu nieszczelnego jelita: gluten i produkty go imitujące do tych szkodzących należą. A przy Hashimoto gluten jest tym który powoduje to schorzenie.
        Gluten szkodzi wszystkim zdrowym i chorym bo pszenica uległa hybrydyzacji i gluten ma nowe białka a człowiek nie umie ich trawić.
        I sama po sobie wiem, że organizm nie dawał mi na początku reakcji po nabiale, myślałam że mi nie szkodzi. A jak poczułam że szkodzi to reakcje organizmu był dość zaawansowane. Także dlatego wiem, że Myers ma rację, bez odstawienia tych rzeczy nie „opanujemy” układu odpornościowego. Jedząc ciągle narażamy się na chorowanie, a ja mam dość tego stanu:-)

        • Myers dokładnie opisuje jakie przeciwciała nam się wytwarzają po nabiale, a jakie po glutenie. I wyjaśnia jak to działa na jelita, jakie mechanizmy psują nam te jelita, wywołują stan zapalny. A jak mamy stan zapalny to ciągle chorujemy.
          Najpierw w książce jest wyjaśnienie tych mechanizmów, jakie są objawy a potem jest porada jak sobie pomóc. To tak w dużym skrócie co znajdujemy w książce.

        • Tylko w sumie im więcej czytam i im więcej eksperymentuję, tym bardziej widzę, jak potężny jest wpływ psychiki na nasze ciało… I pojawia się coraz więcej pytań, na które nie ma odpowiedzi. No ale wciąż ich szukam, więc może kiedyś i znajdę :)

          • Dawno temu wierzyłam, ze sama psychika mnie uzdrowi. Jesli wkładamy do ust toksyny to jak sama psychika ma być zdrowa? Ale zgadzam sie z Terzanim, ze „każdemu pomaga to w co wierzy”:-)

          • Też słuszne słowa :) Tylko że dla jednego dana substancja jest lekarstwem, a dla drugiego trucizną… Wiesz, tak sobie patrzę chociażby na moją siostrę. Idealnie zdrowa, je wszystko, mleko i gluten codziennie. I mam wątpliwości. Czy gluten rzeczywiście jest zły dla wszystkich, czy tylko dla nas, osób chorych?… Czytam jedno, a widzę drugie ;)

  5. Największą batalię o bezgluten stoczyłam z mężem. On uważał, że gluten szkodzi tylko mi bo mam celiakie a on jest zdrowy i nic jemu nie dolega. Ale po wielkich bojach zgodził się odstawić gluten na próbę na 2 miesiące z zamiarem, że potem wróci do niego. I nagle się okazało, że przestał boleć go kręgosłup. On przywykł, że go boli i tylko czasem był to silniejszy ból. Zeszły żylaki z nóg choć lekarz mówił że to genetyka po mamie i dlatego w wieku 30lat miał już żylaki, które sie pogłębiały. Od tego momentu mój mąż zmienił zdanie:-)

    Perlmutter David w książce „Grain Brain. Zbożowa głowa” pisze że gluten na jelita szkodzi nielicznym ale u wszystkich wywołuje stan zapalny mózgu. Stan zapalny mózgu nie boli, rozwija się długo a potem ludzie chorują na demencję i inne takie choroby mózgu. W swojej praktyce lekarskiej stosował zmiany w odzywianiu i tylko 5% potrzebowało jeszcze wsparcia lekami lub terapią i to do pół roku.
    Znajoma miała zdiagnozowane SM, mózg jak 80cio latki a ona miała 30lat. Po 6ciu miesiącach bezglutenu zmiany się cofnęły.
    Mam wiele takich przykładów w moim otoczeniu.
    I o ile zbóż bezglutenowych czy nabiału można skosztować po wyciszeniu układu odpornościowego to nad glutenem lepiej się zastanowić:-)

    • Bardzo ciekawe historie, dziękuję Ci za nie :)

      Ogólnie na początku swoich przygód dietetycznych też uważałam, że gluten to samo zło… Później jednak trochę złagodziłam podejście – i tak ludzie go jedzą i jak nic na to nie poradzę, więc po co mam się denerwować? Przykre oczywiście jest to, że wielu odstawienie glutenu na pewno by pomogło, ale przecież zmusić się ich nie da.

      Muszę koniecznie kupić książkę „Grain brain”. Na razie zajmuję się bardziej kwestiami psychologicznymi, bo po kilku książkach dietetycznych nastąpiło pewne przesycenie ;)

  6. Od marca jestem na diecie bez glutenu i laktozy czuje się dobrze dzieki temu nie wyglądam jak napompowany balon a waga mi spadła. Byłam pod opieką dietetyką musiałam nauczyć się co jeść a co eliminować z diety. Nadal eliminuję produkty z diety bo czasami puchnę i dostaję temperatury. Diagnozę że mam Hashimoto otrzymałam w tym roku żaden lekarz o1994 roku po operacji tarczycy nie zorientował się że mam tą chorobę tylko dostawałam lek i nic więcej w którym jest laktoza czysta kpina. Ale trafiłam nareszcie na lekarza który mi zmienił lek i nie kwestionuje że mam dietę.

  7. A czy testy na nietolerancje wymagają przygotowania? Czy wyjdą na diecie BG albo diecie z ograniczoną/wykluczoną pszenicą?

    • Nie wymagają. A od jakiego czasu jesteś na diecie? Jeśli od dłuższego, to rzeczywiście może mieć to wpływ na wynik testu, aczkolwiek polecam zasięgnąć opinii fachowca, który wykonuje takie testy :)

  8. gluten , największe zło . plus psiankowate i przetwory mleczne . przez długi czas wykluczałam z diety ze względu na hashimoto . Teraz, po operacji usunięcia tarczycy okazało się , że muszę przejść na dietę niskofosforanową. I to jest dopiero masakra . Mogę tylko białe pieczywo , pomidory i ziemniory ;) . Ech, mówię Wam, cieszcie się z tego co macie , naprawdę macie proste diety . Cieszę się , ze trafiłam na ten blog – naprawdę fajnie prowadzony i nawet ja zanalazkam dla siebie kilka fajnych przepisów :). Pozdrawiam ciepło .

    • Trzymam za Ciebie kciuki, bo rzeczywiście dietę masz niełatwą do opanowania… Cieszę się, że Ci się mój blog podoba :)

  9. Dziękuję za ten artykuł!
    Od niedawna wiem, ze mam hashimoto. Byłam tym bardzo zdziwiona, gdyż zawsze bardzo dobrze się czułam, nie mam problemów z wagą ani ogólnie ze zdrowiem. Jedynym objawem są u mnie bardzo zimne stopy i dłonie oraz powracająca co kilka miesięcy tachykardia. Lekarz robiący mi USG powiedział, że to bardzo początkowa faza choroby hashimoto.
    Mimo wszystko przeszłam na dietę bezglutenową i beznabiałową. Jakichs specjalnych rezultatów nie zauważyłam, ale to pewnie dlatego, że wcześniej i tak czułam się dobrze. Zrobiłam sobie też badania na nietolerancje pokarmowe IgG. Okazało się, że nie mam nietolerancji ani na gluten, ani na żadne produkty nabiałowe. I jestem trochę w kropce. Czy to oznacza, że pomimo hashimoto mogę jeść gluten i nabiał? Czy powinnam go unikać? Czy może całkowicie odstawić?
    Dziękuję za wszystkie rady. Jestem bardzo początkująca w tym temacie.

    • Ano, niestety nie ma na to pytanie prostej odpowiedzi, bo nie ma badań, które by pokazały, że każda osoba z Hashimoto musi unikać glutenu i nabiału… Temat nietolerancji pokarmowych również jest dość skomplikowany, polecam poczytać tutaj: http://www.tlustezycie.pl/2017/02/testy-na-nietolerancje-pokarmowa.html i obejrzeć to nagranie: https://www.youtube.com/watch?v=n1CJE37qL6Q

      Jeśli czujesz się dobrze, zbilansowana i różnorodna dieta powinna wystarczać, jednak polecam wątpliwości rozwiać z lekarzem/dietetykiem :)

      • Bardzo dziękuję za odpowiedź.
        Niestety między lekarzem a dietetykiem nie ma zgody. Lekarz endokrynolog mnie wyśmiał, jak mu powiedziałam, że chcę stosować dietę przy Hashimoto. Za to dietetycy zgodnie uważają, że powinnam. I weź tu człowieku zdecyduj… Chyba spróbuję na kilka miesięcy zrezygnować z nabiału i glutenu i zrobie kontrolne badania. Zobaczymy, czy cokolwiek to pomoże :) Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>