~ Jak powinna wyglądać dieta bezglutenowa? ~

Schorzenia takie jak celiakia czy choroby tarczycy o podłożu autoimmunologicznym* niosą ze sobą konieczność całkowitego usunięcia glutenu z diety. Mimo że ta zmiana wydaje się kłopotliwa, bardzo szybko można przyzwyczaić się do nowego stylu odżywiania: na śniadanie sięgniemy po bezglutenowe muesli lub bezglutenową owsiankę; później z bezglutenowego chlebka robimy sobie kanapeczki. Na obiad mamy makaron ze znakiem przekreślonego kłosa. Na deser są bezglutenowe ciasteczka, a kolacja znów będzie się składała z bezglutenowego chlebka (albo bułeczek). I już? To wystarczy? Nie do końca…

* Na chwilę obecną nie zostało potwierdzone, czy wszyscy pacjenci z Hashimoto powinni odrzucić gluten, dla mnie jest to bardzo wysoce prawdopodobne. Warto też pamiętać, że dieta bezglutenowa może pomóc osobom z zaburzeniami trawienia, depresją, niedokrwistością… [źródło].

O bezglutenowych produktach

Popyt rodzi podaż. Rynek produktów bezglutenowych dosłownie kwitnie na naszych oczach – możemy już kupić zastępnik każdego „tradycyjnego” pszennego wyrobu. Dzięki temu osoby chore nie muszą przeżywać katuszy spowodowanych bardzo restrykcyjną dietą. Gotowe mieszanki do wypieku chleba, bułki tarte, ciasteczka… Do wyboru, do koloru. I tym oto sposobem szczęśliwy żywot pacjenta zostaje ocalony!

Niestety, nie wszystko złoto, co się świeci. Pierwszą wadą produktów bezglutenowych jest oczywiście ich cena – ja jednak na nią nie narzekam, bo doskonale wiadomo, że wymagają one bardzo restrykcyjnych warunków produkcji. Jednak to dopiero wierzchołek góry lodowej. Produkty ze znakiem przekreślonego kłosa są najczęściej wysoce przetworzone, zmodyfikowane i pełne konserwantów. Gdy czytam ich składy, niekiedy aż przecieram oczy ze zdumienia… Pamiętajmy, że są one przeznaczone dla osób chorych, cierpiących na zanik kosmków jelitowych i rozszczelnienie jelit.

Kolejnym problemem jest fakt, że produkty bezglutenowe opierają się na innych zbożach. U osób chorych na celiakię i choroby autoimmunologiczne poza nietolerancją glutenu często występują reakcje na inne zboża, ziarna czy rośliny strączkowe: kukurydzę, proso, soję, fasolę… Dlatego stwierdzenie u pacjenta choroby trzewnej powinno być dopiero początkiem jego diagnostyki. Niestety, badanie na nietolerancje pokarmowe nie jest zwyczajową procedurą. Niektórzy lekarze głośno poddają też w wątpliwość ich skuteczność, i mają w tym nieco racji. Niemniej jednak na razie nie dysponujemy lepszym narzędziem (może z wyjątkiem diety eliminacyjnej). Co ciekawe, zdaniem Nory Gedgaudas testy z krwi mają 30% skuteczność, ale wyniki pozytywne są niemal zawsze pewne. Wynik negatywny nie oznacza, że nietolerancja u nas nie występuje. Dlatego w przypadkach wątpliwych warto się obserwować i zastosować dietę eliminacyjną.

Kukurydza często zastępuje mąkę pszenną. Ja osobiście jej nie toleruję i polecam zbadać, czy dla Was też nie jest przypadkiem szkodliwa!

Jakby tego było mało, ogromna większość produktów ze znakiem przekreślonego kłosa zawiera mleko lub śladowe jego ilości. Zdaniem dr Terry Wahls u 80% z nietolerancją glutenu występuje także reakcja na mleko. Za zaliczam się do bezmlecznej większości i dlatego zawsze przeglądam produkty bezglutenowe z pewnym smutkiem. Co z mi po przekreślonym kłosie, skoro praktycznie wszędzie jest mleko?… Najbardziej frustruje mnie problem czekolady – każda zawiera albo jeden alergen, albo drugi, albo oba na raz.

Jest jeszcze jedna kwestia warta poruszenia: niektóre produkty bezglutenowe zawierają pszenicę. Została ona co prawda pozbawiona glutenu (sic!), ale podejrzewam, że nietolerancja na nią może być jedną z najczęściej występujących (nawet mojemu super-zdrowemu ukochanemu w badaniu wyszła nietolerancja tego zboża!). I właśnie tutaj tkwi istota problemu: celiakia i choroby autoimmunologiczne to nie tylko gluten. Opierając swoją dietę na innych ziarnach, możemy po pewnym czasie znaleźć się w tym samym miejscu, z którego wyruszaliśmy. Czy słyszeliście kiedyś o reakcji krzyżowej? Mimo, że nie jemy glutenu, po pewnym czasie nasz organizm może reagować na inne białka roślinne i pokarmy (np. na drożdże czy kawę) tak, jakby to był gluten! Z tej przyczyny po kilku miesiącach czy latach diety bezglutenowej u niektórych pacjentów powracają dolegliwości takie jak problemy trawienne czy bóle stawów. Dlatego wielu osobom pomaga protokół autoimmunologiczny, polegający na chwilowym odrzuceniu m.in. ziaren i strączków [źródło]. Polecam też oczywiście testy na nietolerancje pokarmowe.

Jak na razie odnoszę się do rynku produktów z przekreślonym kłosem dość sceptycznie. Mam jednak nadzieję, że wraz z upływem czasu będzie on coraz lepiej rozumiał potrzeby osób chorych i uwzględniał inne nietolerancje pokarmowe.

Skład kajzerek przyprawia o zawrót głowy. Co więcej, te bułki mogą leżeć na sklepowej półce kilka miesięcy! Dlatego zalecam ostrożność i czytanie składu.

I co dalej?

Wiem, że część z Was obawia się przejścia na dietę bezglutenową ze względu na koszty i uciążliwość. Chcę Was jednak pocieszyć i pokazać, że taka zmiana wcale nie musi  być trudna!

Warto zacząć od tego, że dieta bezglutenowa nie polega na zastąpieniu dotychczasowego sposobu żywienia produktami bezglutenowymi. I nawet nie chodzi tu o kwestie finansowe, a o aspekt zdrowotny. Wysoce przetworzone jedzenie pełne ziaren i soi nie wyleczy chorych jelit.

Z moich doświadczeń wynika, że dieta bezglutenowa powinna być kompletną rewolucją w żywieniu. Dzięki takiej zmianie zaczniemy jeść smacznie i zdrowo. I, co najważniejsze, przyczynimy się do regeneracji uszkodzonych jelit i zmniejszenia produkcji przeciwciał (chociażby w wypadku Hashimoto). Jak to zrobić?

Po pierwsze, polecam wykonać choćby podstawowy test na nietolerancję pokarmową lub skorzystać z diety eliminacyjnej. Dzięki temu dowiemy się, na jakie ziarna i reagujemy źle. Bardzo ważna jest też obserwacja swojego samopoczucia. Podam Wam przykład z życia wzięty: kilka lat temu moja mama zauważyła, że źle znosi większe ilości kaszy jaglanej. Dziś wiemy już, że proso źle wpływa na tarczycę i osoby z Hashimoto powinny jeść je okazyjnie.

Gdy już mamy już świadomość tego, co nam szkodzi, możemy zabrać się do planowania diety. W tym momencie warto się zastanowić, czy nie pociąga nas idea paleo, czyli całkowitego odrzucenia ziaren. Domyślam się jednak, że na początku będzie to perspektywa mało kusząca i zdecydujecie się na „tradycyjną” dietę bezglutenową, uwzględniającą bezglutenowe ziarna takie jak proso, grykę, amarantus czy quinoę.

Pierwszym krokiem jest dokładne wyczyszczenie kuchni z resztek glutenu i produktów go zawierających. Jeśli inni domownicy nie przechodzą na dietę, warto przeznaczyć dla nich osobną szafkę, w której będą trzymali produkty dla nas niebezpieczne  – można ją oznaczyć trupią czaszką, hihi :D

W urządzeniach takich jak gofrownica niekiedy mogą czaić się resztki glutenu. Przy zmianie diety ważne jest dokładne wyczyszczenie wszystkich urządzeń i zakup nowych sprzętów, chociażby desek do krojenia.

.

Następnie polecam pozbyć się produktów wysoce przetworzonych i pełnych rafinowanego cukru. Ich obecność w naszym jadłospisie na pewno nie przyczyni się do regeneracji jelit.

Gdy już to zrobimy, przygotujmy dokładną listę naszych ulubionych potraw i produktów. Początki diety bywają bardzo trudne i z tej przyczyny warto zaopatrzyć się w to, co przyniesie nam pocieszenie w chwilach kryzysowych. Czyli?… Jeśli nie możesz żyć bez klusek, znajdź przepisy na bezglutenowe kopytka czy knedle z kaszy jaglanej. Uwielbiasz pizzę? Bez glutenu może być równie pyszna :) A fanom makaronów i owsianki polecam nabyć bezglutenowe wersje tych produktów.

Kolejnym etapem jest zaplanowanie zakupów. To najważniejszy punkt, który wzbudza w chorych wiele lęku. Na szczęście wycieczka do sklepu okazuje się całkiem prosta: robimy solidny zapas warzyw, mięsa, ryb, jajek (jeśli nie mamy na nie nietolerancji) i owoców. Ponadto badamy, które kasze i ryże są bezglutenowe, a w razie wątpliwości szukamy informacji w wyszukiwarce lub dzwonimy do producenta. Podobnie postępujemy z produktami, które spożywaliśmy dotychczas, a których bezglutenowość wzbudza nasze wątpliwości: dokładnie czytamy składy ketchupów, musztard, przypraw… Możecie też oczywiście wybrać się do działu z produktami oznaczonymi przekreślonym kłosem, by zobaczyć, co z oferty danego sklepu wyda Wam się atrakcyjne. Co ciekawe, ja osobiście praktycznie nic w takich działach nie kupuję – za dużo kukurydzy i żywności wysoko przetworzonej! Swego czasu opisałam dokładnie, w czym może czaić się gluten – zapraszam Was do lektury [tutaj].

Gdy już zaopatrzymy się w produkty pierwszej potrzeby, możemy zacząć badać sklepy internetowe i zastanowić się, co jeszcze nam się przyda. Na początku będziecie zapewne używać sporo mąk bezglutenowych, ja jednak postuluję stopniowe odzwyczajanie się od nich. Dzięki temu koszty diety znacząco spadną. Osobiście używam mąki ryżowej, kokosowej, żołędziowej, kasztanowej i (bardzo rzadko) amarantusowej i teff. Kupiłam też mąkę z topinamburu, ale zawiodłam się na niej – okropnie chrzęści w zębach, jakby zawierała piasek. Wszystkich mąk używam okazyjnie – praktycznie tylko kiedy mam gości, lub kiedy wyjeżdżam i przygotowuję na drogę np. muffinki. Kwestię innych artykułów spożywczych musicie przemyśleć sami: może przyda Wam się bezglutenowy budyń czy żelatyna ze znakiem przekreślonego kłosa… Na początku zapewne wydacie też sporo na bezglutenowe makarony i gotowe mieszanki chleba. 

Bez glutenu można sobie doskonale radzić nawet w święta. Uwielbiam przygotowywać „tradycyjne” przysmaki, wykorzystując platany. Przepis na babkę znajdziecie [tutaj].

Czyli… Co ja mam teraz jeść?!

Podstawą diety muszą być warzywa, mięso, ryby, jajka, owoce, dobre tłuszcze. Są to produkty naturalnie bezglutenowe i najzdrowsze dla człowieka. Tę listę łatwo uzupełnić kaszami dobrze przez Was tolerowanymi i innymi produktami, które Waszym zdaniem warto włączyć do diety. Okazyjnie możecie też zakupić sobie jakiś wyrób z przekreślonym kłosem – ciasteczka, bułeczki czy batonik… Najważniejsza jest różnorodność – dzięki rotacji pokarmów dostarczymy sobie wszystkich niezbędnych składników odżywczych.

Idealne dla osób na diecie bezglutenowej są także platany – banany pełne skrobi, z których można wyczarować naleśniki, ciasta, ciasteczka, gofry, chipsy, nachosy… I oczywiście są naturalnie bezglutenowe :) Więcej na ich temat przeczytacie [tutaj].

I tym oto sposobem przykładowy jadłospis mamy taki:

Śniadanie: resztki z obiadu lub kolacji z poprzedniego dnia + warzywa (papryka, pomidory, ogórki, marchew…) / ryba wędzona + warzywa (moje ulubione śniadanie ostatnio!) / awokado + warzywa / jajecznica z cebulą na maśle klarowanym + warzywa / placuszki z platanów + warzywa / omlet z cebulką i boczkiem / kiełbaski bezglutenowe + warzywa / warzywa gotowane na parze, polane oliwą z oliwek / smażona cukinia z masłem klarowanym…

Obiad: Mięso zapiekane w sosie z warzyw / smażone / w panierce z wiórek kokosowych / gulasz zagęszczony np. mąką ryżową / + surówka, sałatka i warzywa (np. kalafior, brokuł, burak…) / quiche / smażone grzyby / zupa krem z marchwi, kalafiora, brokułu / zupa z soczewicy (jeśli ją tolerujemy) / rosół (najlepszy na kościach)… Oczywiście tradycyjnie możecie do takiego obiadu dodać kaszę lub ziemniaki, chociaż pamiętajcie, że niektórzy źle tolerują połączenie węglowodanów z białkami.

Kolacja: Owoce, np. banany z cynamonem, miodem i olejem kokosowym lub wiórkami kokosowymi / naleśniki z platanów / placki ziemniaczane / placki z marchewki / placki z kaszy gryczanej czy jaglanej / pieczone bataty…

Przekąski: Garstka orzechów czy pestek (jeśli je tolerujemy) / ciasteczka platanowe / pieczona marchewka z cynamonem i olejem kokosowym / owoce / sałatka z tuńczyka / chipsy z jarmużu… + skorupka jajka by uzupełnić dietę bezmleczną w wapń [źródło]

Powyższe dania warto wzbogacić zdrowymi tłuszczami, np. oliwą z oliwek, olejem kokosowym, masłem klarowanym, awokado… Dzięki takiej diecie nasze jelita będą się regenerować, a my poczujemy się lepiej. Mam nadzieję, że moje propozycje Was zainspirują. Jeśli jednak czujecie, że układanie diety Was przerasta, polecam konsultację z dietetykiem. W przypadku cięższych schorzeń, np. insulinooporności, wizyta u specjalisty jest niezbędna.

P.S. Zauważyliście zapewne, że w moim menu nie pojawia się chleb. To dowód na to, że da się jeść zdrowe i zróżnicowane posiłki bez niego :) Na początku możecie oczywiście wzbogacać nim dania, bo wiem, że wykluczenie go z diety nie jest proste. Nabiału też nie uwzględniłam, bo go nie toleruję i wiem, że wielu z Was ma podobny problem.

Przy zmianie diety najważniejsze to działać stopniowo i nie wprowadzać wszystkich ulepszeń na raz, bo może nas to nieco przytłoczyć ;)

Coś dla fanów spaghetti: bezglutenowy i niezwykle zdrowy makaron z cukinii! Przepis znajdziecie [tutaj].

A co poza domem?

Do pracy czy szkoły koniecznie musicie zabierać ze sobą gotowe posiłki. Znajdźcie też bezglutenowe restauracje, działające w Waszej okolicy. A gdyby na mieście dopadł Was głód, najlepiej kupować np. banany. Ja w kryzysowych sytuacjach nabywam też szprotki i makrelę ;) Pozostaje jeszcze kwestia spotkań rodzinnych. Najlepiej przygotować własne potrawy – dzięki temu nie sprawimy gospodarzowi problemu, a my będziemy pewni, że jemy bezpiecznie. A jeśli rodzina chciałaby dla Was coś przyrządzić, polecam podesłać jej poradnik, który znajdziecie [tutaj].

I… To by było na tyle!

Proponowana przeze mnie dieta bezglutenowa nie powinna być droższa od Waszego dotychczasowego sposobu odżywiania. Koszty można zmniejszyć jeszcze bardziej, jeśli znajdziecie w swojej okolicy hurtowy rynek i będziecie zaopatrywać się w warzywa bezpośrednio u rolników. Wiem też, że dla części z Was problem może stanowić gotowanie. Dlatego polecam przygotowywać większe porcje na zapas (możemy je nawet mrozić). Warto też użyć jednego składnika do kilku dań, chociażby gotując duży garnek kaszy, której część zjemy na obiad, a z reszty przygotujemy na kolację błyskawiczne placuszki (zmiel kaszę, dodaj jajko, banana, cynamon i już!).

Dieta bezglutenowa nie musi być droga, nieciekawa i trudna. Na początku oczywiście możecie się burzyć, protestować i tęsknić za „tradycyjnymi” potrawami. Pamiętajcie jednak, że dla nas, osób chorych, odrzucenie glutenu oznacza ogromną ulgę. Powoli wprowadzajcie w życie zdrowe zmiany i nie wymagajcie od siebie zbyt dużo na raz. Pierwsze pozytywne efekty diety zmotywują Was do wytrwania w niej :)

Życzę Wam powodzenia i zdrowia! I niech gluten nie będzie z Wami ;)

Dodatek: moje doświadczenia

Pod koniec czerwca zeszłego roku przeczytałam o szkodliwości glutenu w przypadku choroby Hashimoto. Bardzo szybko wyrzuciłam go z diety. Ucieszyłam się, że to takie proste… Później doszła informacja o nabiale. Smutno mi było się go pozbywać, ale czego nie robi się dla zdrowia?… Żywiłam się bezglutenowymi kaszami i ziarnami, ryżem i warzywami. Nawet udało mi się upiec pyszny jaglany chlebek z mąką kukurydzianą i rozmarynem! Moja radość nie trwała długo. Czułam się źle i pragnęłam natychmiastowego powrotu do zdrowia. Zaczęłam czytać o paleo i rozpoczęłam protokół autoimmunologiczny, wyrzucając z diety wszystkie ziarna.

Na początku największym problemem być chleb, a raczej jego brak. Kiedyś byłam miłośniczką pieczywa, piekłam je sama i jadłam naprawdę często – kilka razy dziennie. Dlatego konieczność jego odstawienia była dla mnie prawdziwą traumą. W pierwszym dniu niemal płakałam. Po trzech dniach spłynął na mnie spokój i żyję już ponad rok bez niego.

Pewnie ciekawi Was, czy także musicie zrezygnować z pieczywa… Pamiętajcie, że gotowy chleb bezglutenowy jest najczęściej naszpikowany konserwantami i (podobno) niesmaczny. Z tej przyczyny warto piec chleb w domu, chociażby z mąki gryczanej, lub takiej, jaką dobrze tolerujemy. Pojawia się jednak pytanie: czy pieczywo w ogóle jest nam niezbędne do przeżycia? Moim zdaniem nie i możecie stopniowo zmniejszać jego udział w Waszej diecie. Świat obfituje w pyszne, pełnowartościowe pokarmy i doskonale można obejść się bez chleba i bez ziaren :)

A gdybyście szukali mnie na Facebooku, zapraszam [tutaj].

,
51 comments on “~ Jak powinna wyglądać dieta bezglutenowa? ~
  1. Świetny post!!! Gratuluję:)))
    Ja borykam się z różnymi problemami ze strony układu trawiennego od zaparć po biegunki. Od roku kombinuję od czego i dla czego? Zrobiłam mnóstwo badań z nietolerancjami włącznie i nic nie wyszło, teoretycznie jestem zdrowa…. Ale nie dałam się zwieść i uznałam, że moje problemy z jelitami jak i złe samopoczucie musi mieć jakieś podłoże. I tu pomocny stał się wujek google, czytałam, czytałam i czytałam, zakupiłam na początek książkę „Dieta bez pszenicy”, potem drugą część, nie pamiętam tytułu, następnie „Niebezpieczne zboża groźny gluten” i tak w miarę czytania rosła wielkość mojego zdziwienia jakie skutki może za sobą nieść gluten i zboża w ogóle!!!!! Odstawiłam bez żadnego żalu, a byłam nałogowym chlebo i bułko żercą. Pomogło uffff, ale moja radość nie trwała zbyt długo, część dolegliwości wróciła, więc zaczęłam szukać dalej, wróciłam do lektury p. Przyjemskiej i tam doczytałam o reakcjach krzyżowych. Znowu zaczęłam wyrzucać z mojego menu kolejne produkty, czyli wszystkie psełdo zboża i większość nabiału, mam na myśli wszystko po za lodami, to jest moja zmora życiowa, ale staram się jak umiem. Nawet udało mi się na chwilę odstawić kawę, ale i z tym mam problem, ponieważ cała moja rodzina ją pije podobnie jak jedzą lody i strasznie jest patrzeć jak oni mogą a ja nieeeeee!!!. No dobra koniec użalania się nad sobą. Podsumowując, jestem na dobrej drodze do pełnego paleo, mam nawet kilka fajnych książek, ale niestety wyjazdy, na których na dłuższą metę jada się w barach jest trudne do zrealizowania, chociaż pytam się kelnerów o skład potraw i niby wydają się bezpieczne to i tak po zakończeniu wypadu odchorowuję go bardzo długo.
    Wydaje mi się, że świadomość naszego społeczeństwa na temat szkodliwości zbóż i innych alergenów jest jeszcze w powijakach, bynajmniej u nas. Pozdrawiam i życzę zdrówka:)))
    P.S. Bardzo mało jest informacji o protokole autoimmunologicznym tzn mam na myśli szczegóły, co jeść a czego nie i w jakiej kolejności. Za dużo ogólnych informacji a ja chciałabym przez niego przejść, ale nie wiem jak mam się za to zabrać.

  2. Znasz prace o tarczycy dr Kharraziana? On w swojej praktyce lekarskiej dostrzega zależność pomiędzy glutenem a Hashimoto. Uważa, że wszyscy pacjenci z celiakią lub nietolerancją glutenu powinni być przebadani na autoimmunologiczne choroby tarczycy, i wszyscy pacjenci z autoimmunologiczną choroba tarczycy powinni być przebadani na celiakię/nietolerancję glutenu. Swoim pacjentom z Hashimoto radzi aby porzucili całkowicie gluten jeśli chcą zachować tarczycę – str. 32 „Why do I still have thyroid symptoms? When my lab tests are normal” by Datis Kharrazian, DHSc, DC, MS.

    Nie wspominasz o kawie a ona również powoduje reakcje krzyżowe:-( Przy celiakii, Hashimoto kawę warto odstawić (źle wpływają na nadnercza).

    A tutaj krótki wykaz dlaczego pacjenci z Hashi nie czują się lepiej:
    http://preventionandwellness.net/10-reasons-why-hashimotos-patients-dont-get-better/

    Na początku też miałam złudzenia, ze jak będę brała tabletkę na tarczyce, i odstawię gluten to będę żyć bez problemów zdrowotnych. Okazało się, że zmiany w odżywianiu muszą być większe.
    Przy celiakii sama dieta bezglutenowa to za mało bo dalej będziemy chorować, będziemy mieć niedobór witamin, będziemy mieć nieszczelne jelita.

    Niestety choroby autoimmunologiczne potrzebują zaadresowania układu odpornościowego (w 70% znajduje się w jelitach) a jedząc gluten/zboża ciągle sabotujemy ten nasz układ odpornościowy:-( A jak tego nie zrobimy to liczba chorób autoimmunologicznych może się nam powiększać…. :-(

    Wszystko jest dość trudne bo sami musimy poświęcać mnóstwo czasu na dokształcanie się aby podejmować właściwe dla naszego zdrowia decyzje. Aczkolwiek pojawia się co raz więcej prac, które mówią, że można „wyłączyć” autoagresję. Także, nadzieje na lepsze samopoczucie pozostaje:-)

    • Dziękuję za odpowiedź, niestety nie przeczytam artykułu, nie jestem biegła w czytaniu po angielsku.
      A co do kawy to pisałam, że walczę podobnie jak z lodami. Udało mi się ją odstawić na dwa tygodnie i jakoś nie odczułam różnicy, ale może to za krótko? Teraz pijam ją raz dziennie po południu jak mam spadek energii, wiem, że to nie dobrze, ale cóż zrobić? Będę znowu próbować ją odstawić. Badania na tarczycę zrobiłam wszystkie jakie zaproponowało mi laboratorium i wyszły ok. jedynie nie zrobiłam usg, tylko tego mi brakuje, ale czy z niego może coś wyjść jak z krwi nic nie wyszło?….

      Pozdrawiam:)))

      • USG pokazuje wiele jak stan zapalny tarczycy, można nie mieć przeciwciał a tarczyca będzie zanikać, albo będzie za duża, albo będzie miała wole czy też guzki a to pokazuje, że jednak z tym układem tarczycowym (bo to nie tylko sama tarczyca jest ważna ale cały układ, metabolizm hormonów itd.) nie wszystko jest w porządku.
        Wyniki z krwi mogą być poprawne ale tarczyca może już mieć kłopoty.

        A spadek energii pokazuje, że nadnercza nie funkcjonują optymalnie. Wbrew pozorom kawa wcale nie doda tej energii tylko jeszcze bardziej obciąża nadnercza. A jeśli ktoś ma kłopoty ze spaniem to tej kawy nie powinien pić, zwłaszcza po 8 rano bo wtedy będzie trudno obniżyć kortyzolu tak aby wieczorem móc zasnąć bez problemów:-(

  3. zgadzam się z większością informacji. sama leczę się z egzemy z niezłym skutkiem, tez przeszłam podobne stadia(przenica, nabiał, cukier, gluten, konserwanty)ale teraz jestem na etapie niskoprzetworzonych produktów roślinnych i uważam, że raczej bez mięsa lepiej się obyć niż bez zbóż, bo to co jest niby dobrego w mięsie bez problemu sobie roślinami dostarczymy, a mięso powoduje min raka(nowoczesne zasady odżywiania campbell). zresztą niby mam grupę 0 a nigdy go nie lubiłam i bez żalu porzucam.ogólnie polecam dietę owocowo-warzywną Dąbrowskiej, leczy praktycznie wszystkie choroby łącznie z autoimmunologicznymi.

    • też uważam że dieta roślinna jest świetna i podobno najzdrowsza dla człowieka :) ale zauważyłam ze przy chorobie auto tarczycy zupełnie inaczej funkcjonuje się z mięsem

    • Ano, niestety jest tak, że białko roślinne jest bardzo słabo przyswajalne (szacuje się, że w ok. 15%), a do tego nie zawiera aminokwasów egzogennych w odpowiedniej proporcji i bez ich prawidłowego łączenia są dla naszego ciała dosłownie bezużyteczne. Mięso od zawsze było naszym pokarmem i ono absolutnie nie powoduje raka – raka mogą powodować jedynie hormony i konserwanty, które (niestety) współcześnie w mięsie się znajdują. Ponadto ziarna mają naprawdę wiele substancji przeciwodżywczych, których mięso jest pozbawione.

      A dieta Dąbrowskiej to inna sprawa – na niej je się tylko warzywa i owoce, zauważ że ziarna i strączki się wyrzuca. Rzeczywiście może ona być bardzo pomocna :)

      A zatem dla nas wszystkich, a zwłaszcza osób chorych, mięsko musi być i kropka. Oczywiście trzeba się starać, by pochodziło z jak najlepszej hodowli :)

  4. Powątpiewałam w możliwości odstawienia glutenu i nabiału,ale dieta działa ;)

    Jestem po miesięcznym protokole i teraz jem bezglutenowo. Jednak -poza makaronem kukurydzianym, nie zdarzyło mi się nic więcej kupić z działu z taką żywnością. Od początku piekłam chleb- z różnych mąk: ryżowej, kukurydzianej, ciecierzycowej i da się ;) Co prawda robię chleb na drożdżach,ale o dziwo nic mi nie jest…

    Przejście na protokół nie było takie tragiczne, jak mogło się wydawać. Zrobiłam to w sumie z dnia na dzień i nie żałuję.

    Jednakże mam pytanie: skoro zakończyłam protokół to co dalej? Czy można wprowadzać po kolei różne produkty i obserwować reakcję? Np. jajka, ryż czy kasze? (testowałam naturalny ryż i nic mi po nim nie było) Najbardziej tęsknie za ryżem i pomidorami oraz za koncentratem, który ma sporo wartości odżywczych.

    Po głębszych przemyśleniach okazało się, że na Hashi mogę chorować już ok 10 lat – poskładałam do „kupy” kilka faktów i wygląda,że moja poprzednia eliminacja glutenu była dobrym kierunkiem,ale dopiero teraz robię to świadomie.

    Moja prośba: poproszę o jakieś wskazówki „po” protokole ;)

    • Komentarzy nie zjada, tylko ja muszę je zatwierdzić :)

      Po protokole radzi się wprowadzać nowe pokarmy co 4 dni i obserwować reakcję. Przy jajkach najlepiej najpierw wprowadzić samo żółtko, białko później. Jeśli nie pragniesz zostać na diecie paleo, kasze i rośliny strączkowe też możesz powoli wprowadzać, ale niech będą one dobrze namoczone (najlepiej w wodzie z dodatkiem soku z cytryny min. 24 h) i bardzo dobrze ugotowane – najlepiej w szybkowarze – dzięki temu nieprzyjazne związki chociaż trochę się zneutralizują :) Pomidory też spróbuj wprowadzić, na początku surowe. Każda reakcja typu: bóle (głowy, brzucha), kichanie, swędzenie może być objawem nietolerancji. Czasem objawy bywają naprawdę subtelne.

      Ach, i polecam bardzo uważać na kukurydzę i soję, ja mam osobiście na nie nietolerancję i myślę, że wśród Hashimotowców może być to b. częste (występuje reakcja krzyżowa z glutenem).

      Ano, niestety późna diagnoza to przy Hashimoto niemal reguła. Moja mama czekała na diagnozę ok. 20 lat…

      • Dziękuję Ci za podpowiedzi :)

        Nie mam nic przeciwko paleo,bo nie jem nie wiadomo jakich ilości ryżu czy kaszy,ale od czasu do czasu mam takową zachciankę :). Jeśli mogę je wprowadzić do diety to będzie to jakieś urozmaicenie ;).

        Nietolerancja kukurydzy mówisz… Muszę się baczniej zaobserwować,ale jak na razie brak reakcji. Zauważyłam,że jak tylko zjem coś „spoza listy” np. cukierka czekoladowego, to nie mija 30-60 minut a ja już mam wzdęcia czy ból brzucha. Staram się wyłapywać wszystkie objawy -cecha przydatna i rozwijana od bardzo dawna (lekarze mnie chyba za hipochondryczkę brali,bo na wizyte szłam ze wszystkimi zaobserwowanymi objawami).

        Strączkowe to jadam rzadko- jak jest sezon na świeże,albo w bigosie. Po za tym- da się żyć ;)

        Co do soi – samej jakoś nie ubóstwiam,ale za to tofu już tak ;). I myślę,że od czasu do czasu można, bo to spora dawka wapnia.

        A propos wapnia-czy zamiast skorupek można suplementować wapno w kapsułkach ?

        Cieszę się,że trafiłam na Twojego bloga w odpowiednim czasie :).

        • Wszystko zależy od Twojego samopoczucia. Z ziaren zdecydowanie najgorsze są te zawierające gluten, ale myślę, że okazyjne zjedzenie innych ziaren osobie chorej nie zaszkodzi :) Z kukurydzą jest tak, że ma ona białka bardzo podobne do glutenu, a do tego jest bardzo zmodyfikowana… Miałaś kiedyś badanie na nietolerancje? Najlepiej oczywiście zrobić test na reakcje krzyżowe Cyrexu, ale kosztuje 2000-3000 zł :(

          Podobno jest jakiś wapń na rynku otrzymywany ze skorupek skorupiaków i taki byłby najlepszy. Warto pamiętać, że poza wapniem skorupka ma też inne potrzebne minerały, których tabletka nie ma :) Więc można, ale będzie to mniej korzystne.

          Też się cieszę i bardzo mi miło :)

          • U mnie pomysł jedzenia skorupek wywołał taką awanturę,że khem… wolę już ten Calperos…

            Badania na tolerancję są piekielnie drogie więc mogę o nich na razie pomarzyć… Wolę zostać przy diecie eliminacyjnej ;).

            Jak na razie nie zaobserwowałam wyraźnej reakcji po kukurydzy gotowanej na parze – a zjadłam ją może 2 razy i stosuje bardziej mąkę kukurydzianą (trzeba sobie robić odskocznie od ryżowej bo się nudzi;) ).

            Swoją drogą jestem zakochana w batatach :) Cudowne są ♥ Dobrze,że przyzwyczajona jestem do dużej ilości warzyw i owoców – może dlatego ani protokół ani paleo nie powodują u mnie leków i przeszłam na dietę od razu (no, dobra – po 3 godzinach medytacji na ten temat :D).

            Ale się rozgadałam… :) Najmocniej przepraszam… :(

            Pozdrawiam serdecznie :)

          • Oj, a dlaczego? Za jakiś czas przedstawię badania naukowe, jaka zdrowa jest skorupka :D

            A skąd jesteś? Mogę Ci polecić na maila dość niedrogie badanie :)

            Mów, co Ci w duszy gra :) Mój blog jest otwarty dla wszystkich i nie ma limitu słów w komentarzach :)

  5. Mój poprzedni komentarz chyba zjadło :)

    Jeśli mogłabyś napisać co po protokole można wprowadzać na diecie bezglutenowej to będę wdzięczna.

    Jestem po miesięcznym protokole, teraz na bezglutenowej i nie bardzo wiem co dalej – co mogę a czego nie mogę jeść.

    • Jestem ze Śląska ;).

      Okrzyczano mnie za tą skorupkę,że takie rzeczy to się kurom daje jako paszę a nie człowiekowi do zjedzenia… Nie podważam,że ma ona sporo dobrych właściwości i mikroelementów,ale wobec wielkiej awantury wolałam skapitulować i przyjmować najmocniejsze wapno w kapsułkach jakie jest dostępne w aptece. Dodatkowo zaczęłam jeść jajka i zamierzam jeść przetworzone mleko, tzn. śmietanę, jogurt czy kefir w małych ilościach od czasu do czasu. Jeśli któreś mi zaszkodzi na pewno to wyczuję ;)

      Jeszcze a propos mleka – mnie kiedyś gastrolog powiedział,że mam mleka unikać,ale jogurty czy kefiry mogę jeść. I faktycznie, nie odczuwałam większych sensacji żołądkowo-jelitowych po zjedzeniu przetworzonego mleka. Teraz pozostaje mi sprawdzić czy teraz też tak jest.

      Nie ma limitu,ale nie będę elaboratów pisała ;) Ty pewnie takich osób z pytaniami jak ja masz masę, a przecież potrzeba trochę czasu,żeby na wszystkie komentarze odpisać ;).

      • Cóż, z mlekiem jest różnie. Jeśli go nie tolerujesz, wtedy wszystkie produkty odpadają… Dlatego lepiej jest się przebadać oraz obserwować :)

        Na szczęście jeszcze nadążam z odpisywaniem – najwyżej pójdę później spać ;)

  6. Super post! Wiele przydatnych informacji i jak zwykle profesjonalnie! Gratuluję :)
    Ja już od jakiegoś czasu myślę nad przejściem na protokół autoimmunologiczny bo w dalszym ciągu mam wrażenie, że mogłoby być lepiej.. ale strasznie szkoda mi jajek :( Wiem, że prościej i taniej jest je wyeliminować.. tylko co ja będę jadła na śniadanie?! heh ;) ale w końcu dojrzeję (mam nadzieję) :) Może się nawet okazać, że nie mam na nie nietolerancji i wtedy byłoby super! Pozdrawiam!

    • Bardzo dziękuję :) Staram się być tak profesjonalna jak tylko mogę :)

      A od jakiego czasu jesteś na diecie? Czasem na efekty trzeba poczekać trochę dłużej… Ale protokół jest rzeczywiście dobrym eksperymentem. U mnie pokazał, że mogę jeść jajka (a trzy miesiące bez nich żyłam!) :D Możesz spróbować je wyeliminować na miesiąc. Spokojnie można sobie poradzić bez nich :)

      • W marcu odstawiłam gluten i laktozę.. a stricte paleo jestem gdzieś od początku czerwca.
        Tak właśnie myślałam trochę i chyba spróbuję :)
        Działasz motywująco ;)
        Tylko jak przeżyć październikowe wesele? Będę musiała najeść się na zapas :D

        • Niekiedy efekty mogą być widoczne po pół roku… To też oczywiście zależy od tego, co jemy. Znajdź dla siebie odpowiedni termin i pamiętaj, nic bez przymusu :) Trzymam kciuki :)

  7. przeszłam 1,5 roku temu na paleo
    dwa mc wróciłam do zbóż bg – efekt?? 4 kg więcej i nie mogę ich zrzucić
    mam wrażenie, że nawet po zbożach bg puchnę….

  8. Witam serdecznie ,mam pytanko czy moglabyś mi wskazać gdzie w Krakowie można zrobić nie drogo takie testy na nietolerancje pokarmowe bo niestety nie stać mnie na takie za 3000 ,Będę wdzięczna za szybką odpowiedż bo jestem zrozpaczona swoim samopoczuciem -wzdęcia bule i tym podobne -równierz planuję przejść na AIP -małymi kroczkami odstawiam gluten i nabiał
    Pozdrawiam

  9. Witam. Dziękuje, dziękuje, dziękuje. Jestem mamą 2,5 letniej dziewczynki która się okazuje ma chorobę CEKIAKIE spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Ma problemy z zaparciami od kilku miesięcy i bardzo niską wagę to zaniepokoilo lekarza najbardziej zrobili jej badanie krwi na przeciwciała i ma powyżej 190 także jest to pewne. Nie mam pojęcia jak się do tego wszystkiego zabrać, jak zakupy maja teraz wyglądać do tej pory jadła wszystko to co cała rodzina poznała smaki a teraz ma uczyć się nowych od nowa, TO JAKIŚ KOSZMAR! Jestem przerazona, nie wiem jak posiłki mam dla niej przygotowywać, myślałam że wszystko kupię gotowe w sklepie właśnie z przekreślonym kłosem, a tu się okazuje że to nie jest takie proste że taka żywność również szkodzi :/ A za co tak dziękuję, dzięki Pani „ściągawce” będzie mi łatwiej ponieważ stopniowo będe uczyła się tej nowet diety bezglutenowej i w chwilach zwątpienia będę mogła wrócić do tej przydatnej lektury :) POZDRAWIAM SERDECZNIE.

    • Bardzo mi miło, że artykuł się przydał :) Jeśli będziesz miała trudności w zaplanowaniu diety, najlepiej skontaktować się z dietetykiem :) Ale jeśli oprze się dietę o warzywa, ryby, mięso, jajka i zdrowe bezglutenowe kasze, powinno być dobrze :) Najważniejsze to czytać składy – niektóre produkty z przekreslonym kłosem nie są zbyt dobre (za dużo utrwalaczy!), ale nie wszystkie :)

    • Odżywianie na pewno wywiera wpływ na stan naszej psychiki (warto np. zadbać o równowagę w spożyciu Omega 3 i Omega 6), jednak dietę trzeba połączyć z terapią i leczeniem (jeśli specjalista to zaleci). Polecam terapię behawioralno-poznawczą :)

  10. witam:). Kilka miesięcy temu po zdiagnozowaniu u mnie Hashimoto przeszłam natychmiast na dietę bezglutenową i bezlaktozową. W ciągu pół roku straciłam 6 kilogramów (choć jestem osobą dość szczupłą) a moje samopoczucie poprawiło się zauważalnie. Mam pytanie dotyczące glutenu. Ponieważ wciąż gotuję dla rodziny „glutenowo” chciałabym się dowiedzieć jak restrykcyjnie muszę podchodzić do swojego otoczenia w kuchni, czyli traktować ten niedobry gluten jak przy celiakii, czy też te drobiny, które gdzieś krążą po kuchni mi nie zaszkodzą? Z góry dziękuję za odpowiedź i gorąco namawiam do porzucenia glutenu:).

    • Niestety na to pytanie trudno odpowiedzieć, bo wciąż brakuje jednoznacznych badań na temat związku Hashimoto z nietolerancją na gluten… Moim zdaniem aż tak ścisłe przestrzeganie diety nie jest konieczne, ale polecam udać się do dietetyka, który udzieli fachowej porady :)

  11. Dieta bezglutenowa sprawiła że czuję się lepiej i zniknęły moje problemy żołądkowe. Dobrze stosowana na pewno nie szkodzi, a jedynie pomaga. Obecnie jest coraz łatwiejsza do stosowania, jest coraz więcej sklepów oferujących produkty bezglutenowe, ja akurat większość zamawiam przez internet na biolovers.pl bo mają duży wybór i niskie ceny

  12. Ja swojemu mężowi próbuję wcisnąć coś bezglutenowego. „Samiec” zawsze tylko mięcho i mięcho i inne rzeczy.

    Ale powoli sie przełamuje i próbuje jeść to co ja. Mma nadzieję, że przynajmniej dzięki temu schudnie bo siedzi przy biurku i się nie rusza

    • Cóż, sama dieta bezglutenowa nie wystarcza, by schudnąć, bo nie jest to dieta odchudzająca… Jednak w połączeniu z ruchem powinno coś drgnąć w wadze. A jeśli nie – polecam wizytę u specjalisty :)

  13. Wiecie co, jest mnóstwo szumu z produktami bezglutenowymi, a chciałabym wiedzieć ile w tym wszystkim jest marketingu, a ile realnych potrzeb ludzkich? Jak sądzicie? Fakt – jeśli ktoś cierpi na przypadłości jelitowe i ewidentną nietolerancję, to rozumiem. Ale jeśli chodzi o te marketingowe nagonki, że wszystko co jest z glutenem to zło?
    Co jeszcze sądzicie o dietach alternatywnych m.in. kopenhaskiej lub Dukana, próbował ktoś? :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>