Hashimoto: przyczyny, objawy, leczenie

Ostatnio zarówno prasa, jak i telewizja wzięły na warsztat przewlekłe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, czyli chorobę Hashimoto. I nie ma w tym nic dziwnego – liczba chorych rośnie niemal lawinowo: szacuje się, że na Hashimoto cierpi 4-5 kobiet na tysiąc (panowie chorują znacznie rzadziej) i że 80% przypadków niedoczynności ma podłoże autoimmunologiczne.

Osobiście cieszę się, że zainteresowanie Hashimoto wzrosło, gdyż informacje zaczerpnięte z prasy czy telewizji mogą pozwolić wielu osobom na szybszą diagnozę. Z drugiej jednak strony artykuły z kolorowych czasopism nie zawsze mówią całą prawdę. I dlatego właśnie postanowiłam napisać ten artykuł i pokazać, jak wygląda życie z Hashimoto z perspektywy osoby chorej oraz jakie mity narosły wokół tej choroby.

[Źródło obrazka]

O CZYM POWSZECHNIE SIĘ MÓWI

Czym jest Hashimoto?

To choroba autoimmunologiczna opisana przez Hakaru Hashimoto w 1912 roku. W wyniku tego schorzenia organizm produkuje przeciwciała, które atakują tarczycę prowadząc do stopniowego jej niszczenia i niedoczynności. Jest to zatem „problem” tarczycy.

Przyczyny

Oficjalnie nie są znane. Ważne są jednak czynniki środowiskowe (np. stres) oraz genetyczne.

Objawy

Tendencje do tycia; obrzmiała, okrągła twarz (przykładowe zdjęcia chorych znajdziecie tutaj); obfite miesiączki; zaburzenia miesiączkowania; drażliwość; depresja; bezsenność; osłabienie koncentracji i pamięci; kołatanie serca; zaburzenia rytmu serca; hipercholesterolemia (zwiększenie stężenia cholesterolu w osoczu) zmęczenie; senność w ciągu dnia; sucha skóra (np. na łokciach); zaparcia, słaba odporność; wypadanie włosów; wrażliwość na zimno… I inne. Uwaga! Różne objawy pojawiają się z różnym natężeniem. Każdy pacjent jest inny i każdy cierpi na swoją odmianę Hashimoto. Jeśli jednak zauważyliście u siebie część z powyższych objawów, zbadajcie się. A nuż tarczyca okaże się przyczyną Waszych dolegliwości?

Diagnoza

By stwierdzić chorobę Hashimoto niezbędne jest wykonanie badań: TSH, anty-TPO, anty-TG i USG tarczycy.

Leczenie

Dożywotnie przyjmowanie lewotyroksyny sodowej w formie tabletek (lek przyjmujemy na czczo, 30 minut przed śniadaniem). Badania kontrolne co 3-6 miesięcy i zwiększanie dawki leku w razie potrzeby.

Nie jest źle, prawda? Wystarczy jedna tabletka rano, badania kontrolne i nic nam nie jest. Taki obraz Hashimoto coraz częściej próbuje się nam wmówić: ostatnio chociażby w „Pytaniu na śniadanie” pojawiła pani dr Agnieszka Kurczuk-Powolny, która z radością w głosie oznajmiła, iż Hashimoto „jest jej ulubioną chorobą, niezwykle wdzięczną do leczenia”. Wystarczą trzy „tableteczki” dzienne, by być zdrowym i szczęśliwym: syntetyczny hormon tarczycy, witamina D, selen. I już!

Niestety, tak łatwo nie jest i kreowanie wizerunku Hashimoto jako choroby łatwej do leczenia to w wielu wypadkach mit. Z całym szacunkiem do pani doktor, ale w tym miejscu powiedziała głupotę, co natychmiast odczuje każdy pacjent cierpiący na Hashimoto. W dalszej części artykułu pokażę Wam, czemu te trzy „tableteczki” to w większości wypadków zdecydowanie za mało.

[Żeby jednak nie być zbyt krytyczną, muszę pochwalić panią doktor, że wspomniała o suplementacji i o tym, że TSH powinno wynosić ok. 1. Na krytykę zdecydowanie zasługują jednak dziennikarze, którzy przerywali wypowiedź pani Kurczuk-Powolny w sposób nachalny i niekulturalny. Chociaż i tak bywało jeszcze gorzej; w wywiadzie z okazji Dnia Dziecka pani Anna Popek odebrała komórkę na wizji, w czasie przeprowadzania wywiadu… Wykreślam poprzednie zdanie i zwracam pani Popek honor, gdyż okazuje się, że było to częścią akcji mającej zniechęcić do rozmawiania za kierownicą. Nieco dziwny pomysł, ale jeśli ma pomóc…].

O CZYM SIĘ NIE MÓWI

Czym jest Hashimoto?

Hashimoto to choroba autoimmunologiczna, w wyniku której organizm produkuje przeciwciała atakujące tarczycę. Niestety, przeciwciała te nie są na tyle inteligentne by atakować wyłącznie tarczycę. Wg dra Datisa Kharraziana przeciwciała mogą „przyklejać się” także do móżdżku i dawać sygnał do jego niszczenia.  Jak mówi: „Już od dziesięciu lat u swoich pacjentów sprawdzam przeciwciała przeciw móżdżkowi i okazuje się, że są one obecne w jednej trzeciej przypadków”.
Hashimoto nie jest zatem wyłącznie problemem tarczycy. Warto także zaznaczyć, że choroby autoimmunologiczne lubią chodzić parami i że organizm może produkować inne typy autoprzeciwciał skierowanych przeciw innym organom, tak jak np. w reumatoidalnym zapaleniu stawów.

Przyczyny

Nie istnieje jedna przyczyna Hashimoto, gdyż to schorzenie jest wypadkową wielu zmiennych. Najważniejszą z nich są zapewne czynniki genetyczne. Coraz częściej mówi się także o złej diecie, stresie, zakażeniach pasożytami, terapiach antybiotykami… Należy pamiętać, że Hashimoto nie jest chorobą tarczycy, a układu immunologicznego. A gdzie znajduje się 80% naszej odporności? Pewnie wielu z Was zdziwi odpowiedź: W jelitach!

Z moich obserwacji wynika, że wielu chorych na Hashimoto uskarża się także na problemy jelitowe: wzdęcia, gazy, zgagę… I nic dziwnego: istnieje wyraźny związek między chorobami autoimmunologicznymi a tzw. przeciekającym jelitem. U coraz większej ilości osób jelito rozszczelnia się, w wyniku czego do krwi dostają się cząsteczki, które absolutnie nie powinny się tam znaleźć, np. źle strawione białka… Więcej informacji o nieszczelności jelit znajdziecie w tym artykule. 

Wyraźnie widać zatem, że „Hashimoto to nie tylko problem tarczycy. To nie tylko problem jelita i nie tylko problem glutenu” (dr D. Kharrazian). To problem całego organizmu. Nie zapominajmy, że ta choroba może prowadzić do degeneracji mózgu. A bez sprawnego mózgu nie jesteśmy w stanie sprawnie funkcjonować, zwyczajnie przestajemy być sobą.

Objawy

Teoretycznie lista objawów jest wszystkim znana. Jest jednak różnica między ich przeczytaniem a ich doświadczaniem…

Osobiście leczę się na niedoczynność tarczycy od ok. 13 lat. Nie wiem, od jak dawna mam Hashimoto, bo badanie na przeciwciała kazano mi wykonać dopiero cztery lata temu. Przez cały ten czas doświadczałam najprzeróżniejszych objawów i dopiero teraz uświadamiam sobie, że wszystkie one miały związek z tarczycą.

Od zawsze byłam „zmarzluchem”. Codziennie śpię w skarpetkach, pod kołdrą i kocem (poza latem, oczywiście). Ponadto pamiętam, że już w dzieciństwie miałam przeraźliwie suchą skórę na łokciach. Czasem też zdarzało mi się kołatanie serca. Na problemy trawienne uskarżałam się odkąd tylko pamiętam.

Z powyższymi objawami „da się” żyć. Niestety, niekiedy Hashimoto przypuszcza wzmożony atak i wtedy robi się naprawdę nieciekawie… Wiem z doświadczenia, że rzuty choroby następują w momentach dużego stresu. Wtedy pojawiają się depresja, nerwowość, potworna senność w ciągu dnia… Nie da się tego opisać. Sypiasz po 8, 10 godzin, cudem zwlekasz się z łóżka, a i tak chciałbyś do niego natychmiast wrócić… Zupełnie nic cię nie cieszy, wszystko jest pozbawione sensu, wszystko jest zupełnie czarne, nawet twoi bliscy cię denerwują, najchętniej byłbyś tylko sam… Wiesz jednak, że musisz pracować, robisz to automatycznie, bez żadnej radości. W wolnych chwilach popłakujesz w kącie. Przed zaśnięciem popłakujesz w poduszkę. Zamykasz oczy by rano zacząć ten sam koszmar.

Osobiście przeżyłam w życiu dwa rzuty Hashimoto. Pierwszy miał miejsce przed maturą, gdy wzięłam na siebie zdecydowanie zbyt dużo obowiązków. Drugi zdarzył się ponad rok temu (pisałam już o tym kiedyś, zajrzyjcie tutaj) i to właśnie ten epizod popchnął mnie na ścieżkę paleo.

Z perspektywy czasu wiem, że w momentach zaostrzenia choroby należy natychmiast wykonać badania, gdyż może być potrzebne zwiększenie dawki hormonu. Wiem także, że czasem trzeba odpuścić i przestać udawać, że jest się robotem i że można wziąć na siebie milion obowiązków. I dlatego apeluję: dbajcie o swój czas wolny i odpoczywajcie. Unikajcie stresów. Sypiajcie dobrze. Ruszajcie się. A jeśli przeżywacie zaostrzenie choroby, proście bliskich o pomoc i zrozumienie. Zaangażujcie męża do gotowania, a dzieci do sprzątania.

Gdyby Hashimoto kończyło się na depresji! Niestety, tej chorobie często towarzyszą też zaburzenia pamięci i problemy z koncentracją (i nie ma w tym nic dziwnego, skoro ten podły japończyk może nam niszczyć mózg…). Najgorzej jest, gdy te objawy dopadają nas w pracy. Musisz sobie coś przypomnieć, a tu pustka… Na szczęście moja praca wymaga ode mnie ciągłego ćwiczenia mojej pamięci (pracuję jako nauczycielka w szkole językowej), więc pustka przytrafia mi się dość rzadko, albo i nawet tak rzadko jak każdej zdrowej osobie. Wiem jednak, że wielu chorych ma ogromne problemy z pamięcią, które niekiedy nawet utrudniają im normalne funkcjonowanie.

Stąd też mój apel do rodzin i pracodawców: jeśli macie kontakt z kimś, kto cierpi na Hashimoto, spróbujcie wykazać zrozumienie. Wiem, że tej choroby nie widać, bo przecież pozornie niczego osobie z Hashimoto nie brakuje, ale ona istnieje i potrafi siać spustoszenie w organizmie. A jeśli bliska Wam osoba/Wasz pracownik jest w zdecydowanie gorszej formie niż zazwyczaj, natychmiast każcie mu zbadać TSH, FT3 i FT4 i wyślijcie go do endokrynologa!

Jak łatwo zauważyć, objawy Hashimoto bywają naprawdę wstrętne. Pamiętajcie jednak, drogie Hashimotki i drodzy Hashimotowcy, by nie stać się ich ofiarą! Bardzo łatwo zrzucić każde zmęczenie czy nawet lenistwo na chorobę. To jednak tak nie działa! Każdy człowiek, nawet zupełnie zdrowy, miewa gorsze dni. O ile zmęczenie nie powtarza się codziennie przez miesiąc, nie macie się czym martwić, jest zupełnie ludzkie i dopadła Was jednodniowa chandra czy niemoc ;) A na problemy z pamięcią nie ma lepszego lekarstwa jak ruszanie ciałem i ruszanie głową! Aktywność fizyczna pobudza nas mózg do pracy, a i jego samego trzeba ćwiczyć, by dobrze działał. Dlatego też ciągle powinniśmy uczyć się nowych rzeczy, czytać, rozwiązywać łamigłówki… Wykorzystujcie też drobne sytuacje w życiu codziennym, by ćwiczyć pamięć, np. spróbujcie zapamiętać numer telefonu, który dał Wam właśnie znajomy, lub nauczcie się kilku nowych angielskich, francuskich czy hiszpańskich słówek… Ponadto skupiajcie się na otaczającej Was rzeczywistości i próbujcie dostrzegać jak najwięcej szczegółów, chociażby gdy jedziecie autobusem, przyjrzyjcie się dokładnie innym pasażerom, zapamiętajcie jaki mają kolor oczu, jak są ubrani, co wiozą ze sobą… Po paru godzinach spróbujcie sobie przypomnieć te detale. Mózg wymaga ciągłej gimnastyki! I dlatego róbcie wszystko, co w Waszej mocy, by nie dać się chorobie i ćwiczcie go codziennie. Gwarantuję pozytywne efekty :)

Diagnoza

Niestety, dla wielu lekarzy diagnozowanie chorób tarczycy polega na okresowym wykonywaniu badania TSH. Nic bardziej mylnego!

By prawidłowo zdiagnozować Hashimoto należy wykonać pełny pakiet tarczycowy, czyli TSH, FT3, FT4, anty-TPO, anty-TG i usg tarczycy.

Jeśli w tych badaniach ukażą się nieprawidłowości, a przeciwciała przekraczają normę, diagnozuje się Hashimoto. (Uwaga! Istnieją też oczywiście przypadki niestandardowe, w których przeciwciała nie są jeszcze wytwarzane, ale obraz tarczycy na usg ukazuje już stan zapalny, bądź sytuacja odwrotna, kiedy wytwarzane są już przeciwciała, a obraz usg jest jeszcze „w normie”… Dlatego ważne jest zrobienie pełnego panelu badań). Uwaga! Niekiedy diagnozuje się Hashimoto, a tak naprawdę pacjent cierpi na chorobę Gravesa-Basedowa, która objawia się nadczynnością tarczycy… Dlatego w razie wątpliwości warto skonsultować się z kilkoma fachowcami, by otrzymać prawidłowe rozpoznanie.

Chciałabym jednak zaznaczyć, że diagnoza to dopiero początek drogi. U wielu chorych na Hashimoto występują niedobory witaminy D, B12, żelaza (koniecznie trzeba zbadać ferrytynę!), magnezu, selenu… Ponadto często występuje podwyższony poziom cholesterolu, a także insulinooporność czy nawet cukrzyca. (Przypomnijcie sobie teraz panią doktor z „Pytania na śniadanie” i jej cudowne trzy tableteczki. To trochę za mało na taką ilość obawów, czyż nie?).

W tym momencie pojawia się zasadniczy problem: NFZ w życiu nie wyśle nas na te wszystkie badania. Z wielkiej łaski przepisują nam TSH i anty-TPO (a od wielkiego dzwonu FT3 i FT4). Dlatego też jeśli już zdiagnozowano u Was Hashimoto, spróbujcie wystarać się o jak największą ilość badań, a resztę pokryjcie (niestety) z własnej kieszeni.

Uwaga, trójkę tarczycową (TSH, FT3, FT4) należy wykonywać przy każdej wizycie u endokrynologa! Wielu lekarzy powie Wam, że wystarcza samo TSH. To ogromny błąd, gdyż poziom TSH często się waha: robiłam kiedyś badanie TSH w odstępie jednego tygodnia. Najpierw wyszło 2,02, a po tygodniu 3,5! Ponadto musicie pamiętać, że normy laboratoryjnie są wyssane z palca. TSH powinno oscylować w granicy jedynki (taki wynik jest też optymalny dla osób starających się o dziecko).

Inne badania (np. witaminę D) należy wykonywać zależnie od potrzeb. Jeśli stwierdzono u nas niedobory i zaczęliśmy przyjmować suplementy, po pewnym czasie konieczne jest powtórzenie wyniku by zobaczyć, czy suplementacja jest dobrana prawidłowo i czy działa.

Leczenie

Powszechnie stosowanym lekiem jest lewotyroksyna sodowa. I już.

Niestety, ta jedna tabletka to najczęściej znacznie za mało, bo nie leczy ona przyczyn problemu, a jedynie skutek. Ba, nawet te trzy „tableteczki” polecane przez panią dr Kurczuk-Powolny to za mało, bo przecież Hashimoto to nie tylko problem tarczycy, a całego układu odpornościowego i czasem nawet mimo zażywania letroxu czy eutyroxu objawy postępują i choroba zaczyna atakować np. nadnercza czy mózg…

Leczenie pacjenta z Hashimoto zależy od wielu czynników, jednak najważniejszym z nich jest czas trwania choroby. Jeśli Hashimoto zostanie zdiagnozowane w początkach swojego istnienia, chory powinien być w całkiem niezłej kondycji. Uwaga! Pacjent wcześnie zdiagnozowany mógł jeszcze nie rozwinąć niedoczynności tarczycy i dlatego włączenie lewotyroksyny może nie być konieczne. O tym jednak decyduje lekarz na podstawie wyników. Jeśli jednak u pacjenta choroba była przez wiele lat nieleczona… Może być tragedia: tarczyca ledwie zipie, mózg pracuje źle, serce pobolewa, do tego często dochodzą problemy z nadnerczami…

W takim wypadku konieczny jest cały szereg badań. Poza lewotyroksyną lekarz powinien zaordynować odpowiednie suplementy i dietę. Niestety, endokrynolodzy z którymi miałam do czynienia nie zlecają ani badań, ani suplementacji, o diecie nie wspominając.

Ponadto wygląda na to, że wielu specjalistów nie wie o innych metodach leczenia poza lewotyroksyną sodową, bądź zwyczajnie boją się wprowadzać innych rozwiązań (nie wspominając już o lekarzach NFZ, którzy często mają związane ręce przez wszechobecne procedury). A przecież każdy pacjent jest inny i dla wielu z nas syntetyczne T4 to zdecydowanie za mało:

 

1. Istnieją pacjenci ze słabą konwersją T4 do T3. Takie osoby często doświadczają ulgi przy włączeniu do kuracji syntetycznej trójjodotyroniny (np. Thybon). Ponadto istnieje także możliwość leczenia Novothyralem (T4+T3). Chciałabym jednak zaznaczyć, że leczenie syntetycznym T3 wciąż wymaga dalszych badań i dlatego na początku warto spróbować poprawić konwersję naturalnymi metodami.

2. Za granicami naszego pięknego kraju (np. w Ameryce) istnieje możliwość kuracji naturalnym ekstraktem z tarczycy – NDT. Ekstrakt ten uzyskuje się z tarczycy świnek. Więcej o NDT możecie przeczytać we wspaniałym artykule Alpacasquare.

3. Istnieją także terapie eksperymentalne, np. LDN, czyli terapia naltreksonem w niskiej dawce. Jak działa taka terapnia? „Niska dawka naltreskonu blokuje przez kilka godzin receptory opioidowe, co prowadzi do nadprodukcji wewnętrznych opioidów – endorfin. Endorfiny produkowane są także przez komórki układu odpornościowego i modulują ich działanie” [źródło]. Terapia ta może przynieść ulgę także osobom cierpiącym np. na stwardnienie rozsiane, jednak jako że jest bardzo eksperymentalna, praktycznie nie istnieją lekarze, którzy zdecydowali się na jej wykorzystanie.

 

Dlatego jeśli już otrzymaliście diagnozę, spróbujcie znaleźć endokrynologa świadomego zaburzeń, które może nieść ze sobą Hashimoto oraz innych możliwości leczenia poza lewotyroksyną. Tak, wiem, że jest to trudne, ale możliwe. Ponadto pytajcie! Jeśli my, pacjenci, będziemy pogłębiać swoją wiedzę zmusimy lekarzy do tego samego!

A jeśli macie problem ze znalezieniem dobrego lekarza, polecam Wam przyłączenie się do Grupy Wsparcia Hashimoto na Facebooku. Znajdziecie na niej mnóstwo porad, a przede wszystkim listę rekomendowanych specjalistów.

Uwaga! Czasem ulgę może nam przynieść już znający się na rzeczy lekarz pierwszego kontaktu… Dlatego miejcie oczy otwarte, gdyż niekiedy pomoc możemy otrzymać w najbardziej nieoczekiwanym miejscu :)

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej na temat chorób autoimmunologicznych i ich leczenia, zapraszam Was na Targi Healing Diet, na których poprowadzę dla Was warsztat kulinarny :)

 

W następnym artykule zajmę się szerzej tematem endokrynologów i przedstawię Wam historie osób cierpiących na Hashimoto. Chciałam zmieścić to wszystko w jednym tekście, ale się nie udało ;)

Artykuł o błędach popełnianych przez lekarzy znajdziecie tutaj.

 

Pamiętajcie, że w każdej chwili możecie polubić mojego bloga na facebooku, do czego nieustannie zapraszam :)

 

Trzymajcie się zdrowo!

96 comments on “Hashimoto: przyczyny, objawy, leczenie
  1. oj tak zanim zdiagnozowano u mnie hashimoto ,namęczyłam sie sporo, było mi zimno latem, brak chęci do czegokolwiek i inne przypadłości ,teraz tabletka rano i do przodu

    • Bardzo się cieszę, że udało Ci się dostać diagnozę i czujesz się dobrze! Moja mama męczyła się pewnie jakieś 20 lat z tą chorobą i jest w bardzo złym stanie…

  2. Wielkie dzięki, wreszcie ktoś uczciwie opisał moją codzienną walkę i czekanie na kolejne związane z tym niespodzianki. Nie poddaje się ale co dzień jest gorzej.

    • Niestety, taki już „urok” tej choroby… :( Polecam spróbować diety, już samo odstawienie glutenu i nabiału przynosi ulgę!
      Powodzenia, i obyś dochodziła do zdrowia :)

      • Gluten odstawiłam, gorzej z nabiałem. Niestety po pieczywie bezglutenowym kilogramy szybują, wobec czego nie mam alternatywy na śniadania. Ćwiczyć też nie mogę bo mam bardzo chory kręgosłup. I koło się zamyka.

        • Wlasnie zaczelam diete bezglutenowa, czy mam rozumieć ze waga poszybuje w gore ? To bylaby tragedia dla mnie, bo ze względu na inne choroby musze zrzucić 10kg ! Mam tez niedoczynność tarczycy, jestem po operacji, już 20 lat mija. Marzne nawet latem :))))

          • Absolutnie nie! Chciaż jeśli będziesz kupować pieczywo bezglutenowe gotowe, wtedy może się tak stać. Takie pieczywo jest jednak najczęściej nafaszerowane konserwantami i absolutnie nie polecam go kupować! Spróbuj sama piec chleb, np. z mąki gryczanej. A poza tym warto żyć bez chleba bądź bardzo ograniczając jego ilość: ja chociażby na paleo nie jej chleba od roku i mam się świetnie :) Polecam Ci też tę dietę, na paleo bardzo łatwo schudnąć :)

        • Pieczywo najważniejsze? Widać , że tak naprawdę nie jesteś gotowa na zmiany i większą troskę o lepsze samopoczucie.Bez pieczywa w ogóle można się obyć i dieta może być urozmaicona..są chociażby chrupiące wafle ryżowe czy ryżowo-kukurydziane( i przemiana materii po nich ,,rusza”)a ćwiczenia?: przy problemach z kręgosłupem ,pod okiem dobrego instruktora jogi można ćwiczyć i poczuć się lepiej.
          Moja dr endokrynolog zwraca też uwagę na białko(bo też przyśpiesza przemianę materii i przy hashimoto jest to ważne) i na jedzenie surowych warzyw.Pieczywo bezglutenowe jest paskudne,chyba,że sami je upieczemy.
          Tak więc,żadne ,,koło ” się nie zamyka..chyba,że popadliśmy w przeświadczenie,że ,,tak już jest”,,,taki mój los i nic z tym nie zrobię”. Pani wybór.

        • z chorym kregoslupem cwiczymy lezac na plecach
          sa specjalne cwiczenia ktore nie szkodza

          nawet po zlamaniu kregow cwiczymy zwis glowa w dol
          plywanie

          bez cwiczen kregoslup nie ma oparcia w gorsecie miesni i sciegien
          ktory to gorset trzyma wszystkie czesci kregoslupa w „kupie”

        • Koło wcale się nie zamyka, to kwestia woli. Jeśli na prawdę będziesz chciała zmiany, nic nie stanie Ci na przeszkodzie :) Pieczywo bezglutenowe jest wstrętne i napakowane chemią. Trzeba żywić się możliwie najbardziej naturalnie. A i na Twój kręgosłup na pewno znajdą się jakieś lekkie ćwiczenia czy masaże :)

  3. Swietny artykul, jednak moze warto byloby napisac o pokrewnej chorobie Gravesa Basedowa, ktora jest czesto na poczatku wyglada jak Hashimoto. Wiele osob nie wie, ze ma Gravesa Basedowa, bo sa blednie diagnozowani jako Hashimoto.

  4. Przed 20 laty „umierałam na stojąco” a każdy lekarz patrząc na moje wyniki rozkładał ręce mówiąc, że nie ma się do czego przeczepić. Jedn mi nawet powiedział wprost, że z tymi wynikami nie dostanę renty, tylko że ja nie szukałam renty, tylko …ratunku!!! Miałam małe dzieci i to o nie drżałam na wypadek, gdyby mnie zabrakło. Miały tylko mnie!!! Więc nie zastanawiam się długo, jak zaczęły ukazywać się artyk. dr Kwaśniewskiego w Dzienniku Zachodnim. To był październik 1996r, kiedy przeszłam na żywienie propagowane przez dr. Kwaśniewskiego i…zaczęłam normalnie żyć od nowa. Będąc w okresie menopauzy poszłam do lekarki, która zrobiła specjalizację endokrynologiczną i „przy okazji” tej wizyty zrobiła mi usg tarczycy, choć TSH miałam w tzw. normie. Trzy dni później byłam na biopsji, a w kilka dni później telefon od p. dr, że … to nie jest rak, guzy nie są złośliwe, ale trzeba je usunąć. Cała tarczyca to był zespół różnej wielkości guzów i guzków w tym część z nich zwapniona a całość otoczona błoną. Jak powiedziała p. dr, w ten sposób organizm się bronił robiąc błoniasty worek i chowając w niego guzy. Na moje pytanie, kiedy te guzy mogły powstać, pani dr odpowiedziała, że z pewnością już dawno, bowiem organizm musiał mieć czas na to, aby zbudować błoniasty worek i je zwapnić w ten sposób je unieszkodliwiając. Oczywiście operacyjnie guzy zostały usunięte a z tarczycy został maleńki kikucik. Dziś wiem, dlaczego przed laty „umierałam” mając „dobre” TSH i WIEM, że uratowało mnie żywienie dr Kwaśniewskiego, bowiem to na tym żywieniu organizm jest najsilniejszy i może się skutecznie bronić. Nikogo nie namawiam do żywienia optymalnego – ot, opowiadam swoją historię.

    • Mam wyciętą tarczycę już przeszło 30 lat,było za dużo torbieli. Jeden na środku tak się powiększył, że lekarka-endokrynolog zrobiła 30 biopsji, licząc na to,że ulegnie zwapnieniu. Biopsje były tak bolesne, że 3 razy zemdlałam podczas ich robienia. Ale wtedy lekarka wstrzykiwała jakiś lek, już nie pamiętam nazwy. Po tych omdleniach zrezygnowała i przepłukiwała tylko torbiel. Jednak później okazało się, że na całej tarczycy są maleńkie torbiele, które mogą się powiększać. Konsylium lekarskie doszło do wniosku, że należy ją usunąć w całości. Dlaczego piszę „konsylium”. To były czasy, w których NFZ nie decydował, za co płacić a za co nie.
      Tak więc wycięli mi ten gruczoł /niewidoczna blizna/ ale muszę do końca życia brać te małe tabletki L-Thyroxin i co 3 m-ce badać Poziom hormonów.
      Po zmianie systemu leczenia, tzn wejścia w życie NFZ w Polsce nie robiłam tego tak jak powinnam. Po prostu znając swój organizm, sama dawkowałam zmniejszenie lub zwiększenie mg. Wiem, że to było nieprawidłowe, ale nawet idąc do tzw.lekarza pierwszego kontaktu po receptę, ten nawet nie napomknął o zbadaniu poziomu hormonów.
      Od 7 lat mieszkam w Niemczech i lekarz u którego jestem zarejestrowana, sam proponuje co jakiś czas badanie krwi pod tym kątem.
      Dlaczego o tym piszę? Bo nie wrócę do Polski tylko ze względu na Służbę Zdrowia. Jestem już „wiekowa”/73/ każdy w tym wieku wie co go boli i gdzie go strzyka. Chcę jeszcze trochę pożyć a nie zdawać się i tracić emerycki czas na czekanie w kolejkach na jakiekolwiek badania.
      A co do diety i przybierania na wadze, to owszem, 2 kg na „+” albo 2 kg na „-”. Rozmiar 42 się nie zmienia. Po prostu,
      stosuję dietę „NŻT” Wtajemniczeni wiedzą co oznacza ten skrót. Owszem, są dolegliwości dot. przemiany materii ale zwalczam je naturalnymi środkami. Depresja? Owszem była, ale spowodowana sytuacją rodzinną. Po 2 latach przyjmowania tabletek p/depresyjnych i samozaparcia – już jej nie ma. A to, że nie chce mi się nieraz wstawać z łóżka, to wynik emerytalnego lenistwa / na szczęście krótkotrwały/. Zainteresowania? Kontynuuję – fakt że z przerwami /lenistwo/.
      Wszystko to sprawia, że nie jestem smutasem i wiem, że życie mamy jedno, a więc mimo wszystko uśmiechać się trzeba nawet wtedy, gdy boleśnie się potkniemy.
      Pozdrawiam Cię Maciejko20 i życzę zaprzyjaźnienia się z ewentualnymi dolegliwościami, nie tracąc jednak trzeźwego spojrzenia na nie.
      Lucy..
      PS.Mimo wszystko, czasem tęsknię aż do bólu za Polską. Nucę sobie wtedy piosenkę: Wsiąść do pociągu byle jakiego….
      trzymając w ręku kamień zielony….

      • Bardzo mi smutno czytać Twoje słowa :( Tylu Polaków musiało zostawić ten kraj… Życzę Ci jednak powodzenia i uśmiechu, dbaj o siebie jak tylko możesz :)

  5. Bardzo fajny artykuł, rzeczowy, wyczerpujący i bez histerii :-) Odnoszę ostatnio takie wrażenie, że histeryczne, hipochondryczne podejście do własnej choroby robi więcej szkód niż sama choroba ;-). Świetnie, że o tym wspomniałaś. Dziękuję :-)

    • Masz absolutną rację! Moim zdaniem trzeba nauczyć się żyć ze swoją chorobą i działać. Zamartwianie się i narzekanie nic nam nie da ;)

  6. Polecam książkę p.Jerzego Zięby „Ukryte terapie – czego ci lekarz nie powie”.
    Tam problemy z tarczycą, jej leczenie (tak, tak, to sie leczy !!!!!!) z podaniem
    naukowych publikacji, są dokładnie opisane.
    Niestety, b.wielu lekarzy ma o tym wyjątkowo niską wiedzę ( i ile w ogóle ją ma).
    P O L E C A M !!!!!!!!!!!!!!!!!

      • Kilka lat temu szukałem informacji o Hashimoto dla żony. Informacji polskojęzycznych nie było za wiele ale trafiłem na Amerykankę (?) Magdalenę Wszelaki u której się zarejestrowałem i do dzisiaj otrzymuję okresowe, ciekawe informacje. Żona trafiła do dobrego endokrynologa i jakoś sobie radzi, myślę, że osoby mocniej dotknięte tą chorobą znalazłyby u Magdaleny Wszelaki wiele interesujących informacji. Moja znajomość języka angielskiego jest niewystarczająca, ale osoba z grona zainteresowanych chorobą i posługująca się angielskim w stopniu dobrym mogłaby nawiązać kontakt z tą panią i stać się pośrednikiem na Polskę (może Panna Jaskiniowa?). Jeden z linków do MW, która jest również na FB https://www.linkedin.com/pub/magdalena-wszelaki/2/924/608
        Pozdrawiam

        • Dziękuję Ci za komentarz :) Znam panią Wszelaki, jakiś czas temu był z nią wywiad na stronie thepaleomom.com. Jest ona Polką, która wyemigrowała z kraju wiele lat temu/ Chętnie zajęłabym się współpracą i tłumaczeniem, ale mam zbyt dużo na głowie by i na to znaleźć czas :)

  7. Choroba Hashimoto została u mnie zdiagnozowana niecałe 3 lata temu (oczywiście nawet jak stwierdziła moja Pani doktor mam ją dużo dłużej). Zawsze byłam bardzo chudym dzieckiem, mimo że dużo jadłam. Kiedy dorosłam pojawiła się strasznie sucha skóra i podenerwowanie. Na studiach doszła do tego arytmia oraz krwotoki z nosa, pękające naczynka i złość. Na czwartym roku w bardzo krótkim czasie przytyłam – w 3 miesiące aż 12kg (nie zmieniając diety – zawsze ważyłam ok 50kg do 165 wzrostu). Najgorsze jednak były ciągłe ataki wściekłości, na wszystko. W końcu trafiłam na dobrego endokrynologa, zrobiono mi wszystkie badania (TSH, FT3, FT4, anty-TPO, anty-TG, USG tarczycy, scyntygrafię technetową i biopsję, gdyż pośród typowych dla Hashimoto zmian mam dwa duże guzy (na szczęście zmiany okazały się łagodne). Dodatkowo muszę sprawdzać sobie cukier oraz robić co najmniej raz w roku USG wątroby i trzustki, bo Hashimoto lubi się rzucić również na te organy! Dostałam leki i większość objawów (nie powiem ustąpiła) przestała mi aż tak doskwierać. Oczywiście dorzuciłam do leczenia odpowiednią dietę i ćwiczenia. Podsumowując mogę jedynie powiedzieć, że życie z chorobą Hashimoto to ciągła praca nad sobą. Nie można pozwolić sobie na zaniedbanie czegokolwiek, czy to badań czy „głupiej” diety, gdyż objawy lubią szybko wracać, czasem z dużo większym natężeniem. Pozdrawiam serdecznie

    • Bardzo mądre słowa. Masz absolutną rację. Diagnoza to dopiero początek drogi i często trzeba dużo pracy nad sobą, by dość do równowagi. Trzymaj się zdrowo :)

  8. Dzięki za super opis! Masz rację, że choroba jest bagatelizowana przez lekarzy i w ogóle mają małą wiedzę na ten temat. I co to znaczy, że choroba jest nieuleczalna i nie ma metod na zbicie liczby przeciwdział (selen może ale nie musi)?! Czy tak rozwninięta współczesna medycyna nie znalazła żadnych rozwiązań?! Przynajmniej dzięki łatwiejszemu dostępowi do informacji możemy poczytać historie ludzi którzy po wyroku pod tytułem: „nieuleczalna choroba i do końca życia, idż do domu, monitoruj TSH co 3 miesiące bo będzie tylko gorzej!” sami potrafili wyruszyć w podróż poszukiwań rozwiązań aby prowadzić normalne, zdrowe i długie życie. Ty jesteś tego przykładem. Ludzie z naszą chorobą są w jakiś dziwny sposób skazani na siebie ale z pewnoscią mogą liczyć na swoje wsparcie oraz inspiracje. Ja jestem świadoma swojej choroby dopiero od 2 miesięcy. Potraktowana jak powyżej, przeszłam na dietę bezglutenową, wykluczyłam cukier i kofeinę, a z produktów mlecznych jeszcze jem kozie twarożki i sery. Jest do dla mnie eksperyment i zobaczę za 2 miesiące czy jest poprawa w wynkiach. Zrobiłam też test z krwi na nietolerancje pokarmowe. Pierwsze dni diety były ciężkie bo nie było czym się pobudzić w chwilach zmęczenia, ale z czasem mam coraz więcej energii. Tracę też wagę co w moim przypadku jest wskazane (przez chorobę utyłam nagle „z powietrza” ponad 10kg). Trzymam kciuki za wszystkich walczących z chorobą i polecam komplekoswe podejscie do chorby, którego brakuje często lekarzom!

    • Chciałoby się rzec: Amen :) Całe szczęście, że istnieje internet! Dzięki niemu ludzie chorzy mogą odzyskać nadzieję i nawzajem się wspierać. Życzę Ci powodzenia na diecie i obyś czuła się coraz lepiej!

  9. Szkoda, że pacjent musi leczyć się sam. Jestem po wycięciu jednego płata tarczycy (były guzy) i biorę eutyrox 100. Od 13 lat nikt mi nie wypisał innych badań oprócz TSH, usg i 1 x biopsja. Moje wyniki to zwykle 0,80 lub w tej okolicy. Po operacji w 3 miesiące przytyłam 25 kg. I żaden lekarz tego nie rozumiał i nadal nie rozumie. Jakbym nagle zaczęła się objadać do rozpuku. Przecież to nienormalne. Oczywiście zaliczyłam depresję i inne problemy. Ale nadal nie jest za dobrze, jestem cały czas zmęczona, ospała i generalnie nic mi się nie chce.

    • Bardzo mi przykro, że Cię to wszystko spotkało :( Mimo depresji spróbuj wprowadzić zmiany w swoim życiu – lepsza dieta i ruch na pewno poprawią Twój stan :) Ściskam Cię mocno!

  10. fajny artykuł :) zdiagnozowano u mnie tą chorobę kilka miesięcy temu – przy okresowych badaniach krwi wyszło mi podwyższone TSH – ponad 9, lekarz znając mnie kazał powtórzyć badania 2krotnie, ale wynik się potwierdził; czułam się bardzo dobrze i nadal tak się czuje (TSH mam aktualnie w normie). Czy może ktoś coś więcej napisać na temat diety/wytycznych na co uważać/czego unikać?

    pozdrawiam wszystkich

  11. Mnie diagnozowano wielokrotnie źle. A moją otyłość olbrzymią po prostu ignorowano.Bo pewnie jem jak ś…
    Od około pół roku leczę sie euthyroxem . Wynik TSH oscyluje na około 3. Wcześniej 20. Schudłam około 20 kg. Sama bez diety!!! Nie reklamują niczego. Jem na co mam ochotę. Ale co dziwne. Jem dużo mniej.
    Nie mam szalonych napadów na słodycze. Chorobę zdiagnozował lekarz po naprawde długich wyczekiwaniach!!:-(.
    Walczcie o siebie!

    • Zdiagnozowanie Hashimoto to niestety często bardzo długi proces… Całe szczęście, że masz już diagnozę. Teraz może być już tylko lepiej :)

  12. Od ponad 20 lat męczę się z Hashimoto.Bardzo wnikliwie potraktowała Pani temat,uświadamiając wstępującym na ścieżkę tej choroby wszystkie bariery jakie będą musieli pokonać,a co najgorsze – jak bez pomocy mało kompetentnego endokrynologa,potrafić odczytać symptomy choroby jakie będą się pojawiać.Ja radzę sobie w miarę dobrze,chociaż doskwiera mi RZS i małopłytkowość.Myślę,że jest mi łatwiej,bo jestem położną i potrafiłam w porę skorzystać z odpowiedniej literatury medycznej,miałam mądrych doradców i skierowano mnie do dobrego lekarza.Jestem 13 lat po usunięciu tarczycy – bo obydwa płaty były guzkowate ,często wykonuję badania na własną rękę,żeby wyjaśnić sobie pogarszające się samopoczucie.Dobijam w sierpniu do 70-tki,to gorzej już chyba nie będzie,najwyżej lepiej,albo znośnie.Jedyne co by mi się przydało,to wyprowadzić się gdzieś,gdzie zawsze będzie ciepło,ale to nie realne Pozdrawiam serdecznie i proszę w imieniu wszystkich młodych z Hashimoto – proszę je wspierać takimi artykułami,bo rzadko kto potrafi tak przekazać wiedzę,którą zdobył osobiście.Zawstydza Pani fachowców od endokrynologii.

    • Dziękuję Ci bardzo za ciepłe słowa! Aż się zaróżowiłam z wrażenia po ich przeczytaniu, tak miło mi się zrobiło :) Będę się starać szerzyć dobrą wiedzę i pomagać innym. Wiem, jak bardzo tego potrzeba w ten istnej epidemii Hashimoto!

  13. W usg zdiagnozowano u mnie mały guzek,po roku drugi.Wyniki tsh,ft3,ft4 prawidłowe wobec czego stwierdzono ze należy tylko te guzki obserwować. Czy to prawidłowe działanie,co powinnam zrobić?

  14. Dziękuję za zainteresowanie ale niestety wyniki sa w Polsce. Będę mogła się tym zająć za 2 miesiące. Na razie pochłaniają mnie sprawy bytowe,które na szczęscie pozwolą mi na nawet kompleksowe badania prywatne podczas pobytu w Polsce.Nie czuję się bardzo żle ale jest mi często zimno,tyję mimo,ze się nie objadam,wypadają mi włosy oraz mimo beta blokerów (mam nadciśnienie) zdarza się kołatanie serca, mam też permanentną chrypkę.Niestety wśród moich znajomych (uk) sa bardzo złe doświadczenia diagnozowania i leczenia chorób tarczycy.W Polsce,z wynikami badań, będę potrzebowała polecenia dobrego endokrynologa gdyż terminy (państwowe) sa w granicach roku. Byłabym wdzięczna za podpowiedż. Pozdrawiam

    • Wygląda to na typowe objawy niedoczynności i leczenie powinno zostać szybko włączone. Jeśli masz możliwość, zbadaj się. Szkoda czekać i obciążać swój organizm brakiem hormonów…

  15. Trafiłam tu przypadkiem z polecanych na Onecie. Mam 24 lata i 3 lata temu zdiagnozowano u mnie Hashimoto. Teraz czuję się zupełnie zdrowa, przyjmuję od początku Euthyrox N25, TSH się unormowało i według lekarza jestem „stabilna”. Ale pierwszy rok studiów to był dla mnie koszmar. Bez przerwy chciało mi się spać, było mi zimno, skóra sucha na wiór, włosy przerzedzone, miałam częstoskurcze serca, a najgorsze dla mnie było to, że absolutnie nie mogłam się skupić na nauce. Miałam poprawkę za poprawką i czułam się jak skończona idiotka. Badania TSH zrobiłam przypadkiem, za własne pieniądze i po nitce do kłębka okazało się, że mam Hashimoto. Po mamie – ona ma zdiagnozowane guzki na tarczycy. Do lekarza chodzę prywatnie, bo kiedy chciałam się zapisać na NFZ to zaproponowano mi najbliższą wizytę na „za pół roku”… Teraz naprawdę nie mogę narzekać. Już nie jestem taka senna, poprawiła mi się koncentracja, serce się uspokoiło, ale jak czytam takie artykuły jak ten, to najzwyczajniej w świecie boję się, że być może najgorsze jest przede mną. Ale staram się pilnować, biorę leki, robię badania i pocieszam się, że są na świecie dużo gorsze choroby. Pozdrawiam! :)

    • Najważniejsze jest zdrowe podejście do choroby :) Dbaj o dietę i ruch, a będzie dobrze. Życzę Ci zdrówka i powodzenia :)

  16. Świetna strona, fantastycznie, że są ludzie, którzy dzielą się zdobytą wiedzą o zdrowiu i możliwościach prawidłowego leczenia. Chcę się dołączyć ze słowem o nie tylko moim przypadku. Chorobę Hashimoto odkryła u mnie na podstawie objawów i mojego wyglądu Pani dr. Edyta Biernat-Kałuża. Od razu skierowała mnie na badania (ww. przez Pannę Jaskiniową). Przy czym pomimo, iż był to środek lata (ok.10 sierpnia)również na badanie Vit. D3. Pani dr. powiedziała, że u 95% jej pacjentek chorych na tę chorobę brakuje vit D3.
    Ja miałam poziom 9 !). Z 6 kobiet, które p. dr. skierowała na podobne badania (byłyśmy wtedy na początku Postu Daniela czyli diety warzywno-owocowej w Konstancinie), u 5 badania wykazały Hashimoto i brak vit. D3. Pani Dr. polecała jeszcze jedno badanie, niestety bardzo drogie – test na nietolerancję pokarmową (ja sie zdecydowałam na „pełny” – na 200 produktów ok. 1,7 tys. zł). No i tu może być odpowiedź na pojawiające się problemy zdrowotne osób, które przechodzą na dietę, np. bezglutenową. Otóż dla mnie najgorszym jedzeniem jest mleko krowie i wszystkie produkty pochodne (mam nietolerancję na poziomie 200, gdy poziom 30 ozn. już absolutną konieczność rezygnacji z tych produktów co najmniej na rok), poza tym mam nietolerancję na pszenicę, kukurydzę, ziemniaki, marchew, seler, czerwoną fasolę. Nie mam natomiast nietolerancji glutenu. Mogę jeść chleb żytni, owies a nawet pszenicę durum a nie powinnam jeść chleba bezglutenowego, bo wszędzie w nim gości mąka kukurydziana. Mam tez nietolerancję na kazeinę, mleko owcze i kozie oraz makrelę, glony, niektóre małże, pistacje, orzeszki kola (te od coca coli, itp.). A wiedząc o tym, sprawdzam recepturę i okazuje się, że jest bardzo mało produktów gotowych, które nie zawierają ww. produktów. Wędlin nie powinnam jeść w ogóle (kazeina, serwatka albo najróżniejsze „wyciągi” z pszenicy są prawie we wszystkim tylko pod różnymi nazwami). Nawet syrop-glukozowo-frutozowy jest np. z pszenicy lub kukurydzy, a pojawia się już we wszystkich dżemach. Na dobrą sprawę, biorąc pod uwagę, że bardzo niezdrowy jest też kwasek cytrynowy, nie powinno się jeść żadnych gotowych produktów. Nietolerancja niestety ulega zmianom i w związku z tym zaleca się by nie jeść produktów podobnych – nawet jak nie ma nietoleracji na mleko kozie czy owcze ale jest na krowie – zaleca się by nie zastępować jednego mleka innym, po prostu trzeba wykluczyć w ogóle krowie a pozostałe – tylko od czasami. Chciałam jeszcze zwrócić uwagę, że pani dr. od kilku lat poleca szczególnie ruch: dla dbających o zdrowie uprawianie sportów, ruch lub po prostu praca fizyczna – jest podstawowym lekarstwem na wszystko. Można obejrzeć na youtubie wywiady z panią dr. Piszę akurat o jej osiągnięciach, bo pani dr. sama cierpi na kilka autoimmunologicznych chorób i jest w bardzo dobrej formie i stosuje przede wszystkim na sobie nowe terapie. Ale też, jedna z kobiet, u której wtedy wykryto Hashimoto, po 10 miesiącach leczenia się (m.in. dietą) u pani dr. napisała mi maila, że jest zdrowa – miała prawidłowe wyniki badań. pozdrawiam Ewa

    • Dziękuję Ci bardzo za komentarz! Jak się domyślam, jesteś teściową Edyty :) Wiem sama, że nietolerancja pszenicy to zmora, bo nic nie jest bezpieczne, wszystko trzeba przygotowywać od zera… No ale jeśli dzięki temu mamy zdrowieć, to zdecydowanie warto. Życzę Ci powodzenia i powracania do zdrowia :) Będzie mi bardzo miło, jeśli czasem do mnie zajrzysz i dasz znać, jak się czujesz. My, Hashimotki, musimy się trzymać blisko siebie i wzajemnie motywować :)

  17. Super, super artykuł!
    Ja mam tak samo wiecznie zimno, skarpetki w nocy! rozdrażniona, zmęczona, nic mi sie nie chce, najchętniej wlasnie byłabym sama…. i chce wrócić do łóżka po 10 min. jak z niego wyjdę… w pracy męczarnia, i jeszcze złość mnie dopada taka …. i mam wlasnie wrażenie ze mam problem z nerkami… serce boli, kołacze…. Musze zrobić te badania! Dziękuje Ci za ten artykuł. Zdrowka:)

    • Super, super komentarz! :D Koniecznie się zbadaj, bo Twoje objawy mogą świadczyć o problemach z tarczycą. Życzę Ci dużo zdrówka :)

  18. Najlepsza książka po polsku na temat Hashimoto i napisana przez polkę:
    „Zapalenie Tarczycy Hashimoto: Jak Znaleźć i Wyeliminować Źródłową Przyczynę Choroby” Izabelli Wentz.
    Opisane są wszelkie możliwe przyczyny i terapie.

    Najtaniej jest ją ściągnąć z Anglii: http://www.amazon.co.uk/Zapalenie-Tarczycy-Hashimoto-Wyeliminowac-Przyczyne/dp/0615912192 (z przesyłką wychodzi około 120zł ale zdecydowanie warto)

    Nie sugerowałbym się opinią Pana Zięby przy leczeniu Hashimoto. On jest w tym wypadku tylko teoretykiem, a dr Wentz sama się wyleczyła z tej choroby.

    W powyższej książce macie opisane co się może stać z tarczycą jak zaczniecie brać duże ilości jodu. Za duża ilość przyswajanego jodu też mogła wywołać Hashimoto.

    Pozdrawiam

  19. Niewiele wynoszące manipulowanie faktami przy znikome znajomości tematu! Uwaga na ten pseudonaukowy bełkot! Lepiej poczytajcie podręcznik z endokrynologii lub bazę MedLine przed napisaniem czegoś takiego. Z resztą, każda osoba z Hashi uważa się za najbardziej chorą na świecie, co nie jest oczywiście prawdą. Hashimoto leczy się wyjątkowo łatwo- jak już chorować, to właśnie na autoimmunologiczne zapalenie tarczycy.

    • Ja tam się nie zgodzę. Wszystko zależy od pacjenta. Niektórzy praktycznie nie mają objawów, zaś inni cierpią niemiłosiernie. Nie uogólniaj, bo to krzywdzące.

      A co do książki I. Wentz – nie czytałam, więc nie mogę się wypowiedzieć, ale może znajdą się czytelnicy, którzy podzielą się swoją opinią :)

  20. Witam..
    Bardzo mi pomogł Twój artykuł… Najprawdopodobniej mam własnie kłopoty z tarczycą,które mecza mnie od lat i dawały roznego typu objawy…. długotrwałe badz krótkotrwałe… Gdzie lekarze albo mnie zbywali albo leczyli tylko ową przyczynę. W pazdzierniku zrobiłam sama na własna reke badania TSH,FT3 i FT4… niby wszytsko wyszło w normie.. ginekolog stwierdził zaburzenia hormonalne i zapisał antykoncepcję… gdzie po 5 miesiacach musiała przestac zazywać estrogeny z powodu nararstajacych bólów migrenowych,ale nie ukrywam ze czułam sie ogolnie lepiej, internista stwierdził,ze nie mam chorej tarczycy bo skoro TSH jest w normie to jestem zdrowa a FT3 i FT4 nie sa wazne!!!!!! I teraz znowu sie czuje fatalnie… jakby dopadała mnie kolejny już raz depresja…. i opznienie miesiaczki… MOje TSH w padzierniku wynosilo…3,63 norma, FT3 3,36 , FT4 1,06 i tak czytam sobie,ze skoro TSH powinno być u zdrowej kobiety na poziomie 1.0 to chyba jednak internista sie mylił…. Jestem wdzięczna za ten artykuł :),umówiłam siewłasnie do endokrynologa.
    pozdrawiam

    • Bardzo się cieszę, że artykuł pomógł :) 3,63 to dość sporo, a niestety niewielu lekarzy wie, że taki wynik nie jest w normie… A jakie są u Ciebie normy ft3 i ft4? Zbadaj jeszcze przed wizytą koniecznie anty-TPO i anty-TG, żeby wykluczyć Hashimoto :) I odezwij się, co stwierdził lekarz :)

      A ft4 i ft3 trzeba badać. I kropka!

      • Norma TSH to 0.27-4,20, norma FT3 2,57-4,43, norma FT4 0,93-1,70. A procentowo FT4 wyszło mi 16,88%, a FT3 42,47%. Także chyba nadszedł czas by odwiedzić endo. Odezwę sie po wizycie i dziękuję :)

          • Witam ponownie :)
            Jestem juz po wizycie u endo… Lekarz stwierdził,ze mam subkliniczną niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Zlecił również dodatkowo badanie prolaktyny i usg ginekologiczne. Zrobiłam dodatkowo przed wizyta u lekarza nowe badania jak poleciłaś… i przeciwciała były ponad normę jak i Tsh wzrosło od lutego z 3.63 do 4.13.
            Ale mam jeszcze jedno pytanko do Ciebie,może się orientujesz…. czy niski poziom żelaza we krwi może mieć również wpływ na kłopoty z tarczycą?
            POzdrawiam Dorota :)

          • Cieszę się, że masz już diagnozę, ale przykro mi, że to Hashimoto :( Oczywiście poziom żelaza jak najbardziej może się wiązać z Hashimoto – polecam zbadać ferrytynę. U wielu Hashimotek jest niska i przez niski poziom żelaza wypadają im chociażby włosy…

  21. Od tygodnia dowiedziałam się z badań ,że mam Hashimoto,ale badania tarczycowe mam w normie .W ubiegłym roku również były w normie,ale nie robiłam przeciwciał. Teraz kiedy je sama zrobiłam to się okazało ,że jedynie przeciwciała są dużo powyżej normy. Od trzech tygodni jestem na diecie wegetariańskiej ,ale odstawiłam chleb/własnej roboty/ i glutenowe zboża .Minęly mi zgagi,odbijania , gazy i ból stawów .Mam poza tym wyższy cholesterol, glukozę ,a w ubiegłym roku miałam w normie.I tylam bez powodu. A teraz wiem dlaczego .Dieta górą,a co dalej to się ukaże.

  22. Ja również zmagam się z chorobą Hashimoto, dopiero niedawno znalazłam świetnych specjalistów. Jeśli potrzebujecie dobrego endokrynologa, to możecie skorzystać z poradni na Ursynowie i w Centrum. Podaję numer: 22 2991122. Możliwe są też wizyty domowe i konsultacja skype. Polecam

  23. A możesz podać nazwisko tego dobrego lekarza z ursynowa i dlaczego uważasz ze jest świetnym specjalista ? Delikatnie zalatuje reklama to tez pytam o szczegóły.. Szukam właśnie kogos z Warszawy

    • Cóż, na Facebooku można obserwować mój blog tylko wtedy, gdy ma się konto… Można jednak założyć sobie nawet konto fikcyjne, to nic nie kosztuje, a korzyści z niego jest wiele :)

  24. Witam a ja mam pytanie odnośnie hashimoto a wypadania włosów mam zdiagnozowala niedoczynność tarczycy wraz z hasi. Bardzo mnie to martwi bo dojdzie do tego że niedługo zostanę łysa. Codziennie wypadają mi włosy a zwłaszcza rano jak je cieszę to jest cała szczotka może ktoś ma jakąś radę co zrobić żeby się polepszylo

    • Polecam poprosić o skierowanie na morfologię i badania żelaza i ferrytyny i z wynikami udać się do lekarza. Często niedobory pierwiastków są przyczyną wypadania włosów.

  25. Czasami brakuje nam po prostu witamin! Wszyscy ostatnio o minerałach, ale co z samymi witaminami? Odpowiednia dieta to podstawa, ona dostarcza wszystkiego co nam potrzeba, ale do tego czasami przydają się naturalne witaminy na wzmocnienie. C, D, E, one wszystkie są bardzo ważne!

  26. Wredne choróbsko, no i trudne do wykrycia. Ja ciągle miałam wyniki badań mieszczące się w widełkach a czułam się fatalnie. Dopiero jak Centrum medycyny profilaktycznej w Krakowie zrobili mi bardzo szczegółowe badania wyszło Hashimoto. Nie powiem zeby ucieszyła mnie ta diagnoza ale ulżyło mi że przynajmniej wiadomo co mi jest i czym mnie leczyć.
    Dziewczyny trzymajcie się i nie poddawajcie!

  27. Wczoraj wstawiłam do komentarzy swoje wieloletnie przemyślenia.
    Dotyczy on i samej choroby i objawów, no i diety :)
    Zacznę od początku. Mam niedoczynność tarczycy i Hashimoto od wielu lat. Od ilu lat nie wiem, sama się przebadałam, a było to w 2004 roku. Powiedziałabym, że klasycznie. Objawy też klasyczne. Po latach chorowania pojawiają się coraz to nowe problemy zdrowotne. Zaczęłam się przyglądać i rozglądać. Ilość chorych zakrawa już na epidemię. No, jasne, wniosek – muszą nas truć. Najłatwiej z pożywieniem. A jak pożywienie to i jego produkcja i dodatki i tak doszłam do preparatu pod nazwą Roudap. Aby się nie rozpisywać polecam poczytać. W internecie dostępne są liczne artykuły na temat tego preparatu. I powiązać produkcję rolną przy użyciu tego preparatu z blokadą szlaków metabolicznych w roślinach, w konsekwencji brakiem tryptofanu, tyrozyny i fenyloalaniny w warzywach i owocach. Brak powyższych aminokwasów prowadzi do niedoczynności tarczycy. To skrót.
    Nasze dolegliwości zawsze powiązane są (bardziej lub mniej) z jelitami i problemami złego wchłaniania. Pobieramy mniej witamin i pierwiastków z pożywienia ale i to pożywienie jest BEZNADZIEJNE. Po kilku latach choroby stwierdzono u mnie cieśń nadgarstka. Było strasznie, bardzo boleśnie. Szybciutko zoperowano mi prawą rękę, za parę miesięcy miałam powrócić z lewą ale…. w międzyczasie przypomniało mi się, że na takie „nerwowe” problemy to trzeba łykać dużo, dużżżżo witaminy B (B kompleks). Łykałam i nic. W końcu sięgnęłam po drożdże Babuni. Kopiastą łyżkę zalewam gorącą wodą (trzeba zabić drożdże) i wypijam. Pomogło. Z lewą ręką nie musiałam iść do chirurga. Wszelkie objawy minęły. Czasem tylko coś się odzywa ale pomagam sobie drożdżami. No, i po tych drożdżach z włosami jest dużo, dużo lepiej, a nawet bardzo dobrze. Drożdże brałam chyba 2 miesiące. Teraz tylko od czasu do czasu przez tydzień. No, i często (raz w tygodniu) zajadam wątróbkę kurzą (dużo wit. B). Wracając do Roudapu. Jak mi coś dolega to biegnę na skraj lasu i podjadam rośliny (rośliny lecznicze). Pomagają natychmiast i barrrdzo. Stąd moje podejrzenie, że w tych naszych kupnych warzywach i owocach czegoś brakuje….. Musi brakować, bo dlaczego kiedy mam kurcze łydek muszę zjeść całą sałatę, bo w sezonie letnim wystarczy jeden liść podagrycznika. Podagrycznik też jest świetny na problemy żołądkowe. Piszę, bo wypróbowałam na sobie. I jestem tego pewna. Dodam tylko, że kurcze łydek powoduje brak magnezu. Magnez (przyswajalny) jest w roślinach, bo każda cząsteczka chlorofilu (to to zielone:)) zawiera cząsteczkę magnezu.
    Idzie wiosna polecam witaminy i minerały prosto z roślin czyli z lasu lub łąk położonych daleko od pól uprawnych. One naprawdę działają. Mówię to z wielkim przekonaniem, bo różnica jest tak wielka, ze zauważalna. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>