~ Choroby autoimmunologiczne a paleo: co jeść, by poczuć się lepiej (na podstawie historii własnej). ~

W jednym z październikowych postów opisałam związek między chorobami autoimmunologicznymi a nieszczelnością jelit. Dziś rozwinę nieco temat i opowiem Wam o diecie paleo, protokole autoimmunologicznym i o produktach wskazanych i zakazanych. Uwaga: nie jestem lekarzem, więc informacje zawarte nie mają charakteru porady. Każdy jest odpowiedzialny za własne zdrowie i za to, co z nim robi.

Nieszczelność jelit:

Oto krótkie streszczenie dla tych, którzy nie czytali poprzedniego wpisu: Zła dieta, stres, niedobory snu, przerost „złych” bakterii w jelitach oraz czynniki genetyczne sprawiają, że układ immunologiczny zaczyna „wariować”. W wyniku tego atakuje sam siebie, a że 80% naszej odporności znajduje się w jelitach, stają się one pierwszą ofiarą. Powłoka jelit ulega rozszczelnieniu i zostaje zakłócona bariera jelito-krew. Nieszczelne jelita stanowią zaś otwartą furtkę dla rozwoju choroby autoimmunologicznej. To, jakie schorzenie się rozwinie jest uwarunkowane przede wszystkim genetycznie. Dlatego u jednych pojawi się na przykład Hashimoto (jak u mnie), a u innych reumatoidalne zapalenie stawów. Niestety, należy pamiętać, że choroby autoimmunologiczne często lubią chodzić parami i pojawienie się jednej może być tylko początkiem… Warto też wspomnieć, że chorób autoimmunologicznych istnieje ok. 150, z czego najważniejsze to (cytat za Wikipedią):

  • choroby układowe tkanki łącznej: toczeń rumieniowaty układowy, twardzina, układowe zapalenia naczyń, reumatoidalne zapalenie stawów, reaktywne zapalenie stawów, zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa,łuszczycowe zapalenie stawów;
  • nieswoiste zapalenia jelit: wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna;
  • choroby tarczycy: zapalenie tarczycy Hashimoto, choroba Gravesa-Basedowa;
  • choroby neurologiczne: miastenia, stwardnienie rozsiane, ostre rozsiane zapalenie mózgu i rdzenia;
  • choroby skóry: bielactwo nabyte (podejrzewane), łuszczyca, łysienie plackowate;
  • niedokrwistość Addisona-Biermera;
  • łuszczycowe zapalenie stawów.

Co ciekawe, Sarah Ballantyne (amerykańska lekarka i autorka strony thepaleomom.com, z której czerpię wiedzę) uznaje także za choroby autoimmunologiczne:

  • alergię atopową
  • raka (!)
  • cukrzycę typu I
  • zespół niespokojnych nóg
  • schizofrenię
  • narkolepsję
  • zespół chronicznego zmęczenia

Ponadto Sarah wymienia też najczęstsze objawy, które występują u osób dotkniętych chorobami autoimmunologicznymi:

  • ekstremalne zmęczenie;
  • bóle i słabość mięśni;
  • powiększenie węzłów chłonnych
  • wrażliwość na infekcje
  • problemy ze snem
  • niewytłumaczalne wahania wagi
  • niemożność utraty wagi
  • problemy trawienne
  • niepokój i depresja
  • częste bóle głowy
  • problemy z pamięcią
  • alergie
  • wysypki
  • zmiany ciśnienia krwi (zazwyczaj za niskie ciśnienie)
  • niski poziom cukru we krwi
  • problemy z tarczycą
  • zespół napięcia przedmiesiączkowego

Nieszczelne jelita, gluten i Hashimoto i AIP:

W swoich tekstach skupię się na  Hashimoto, jako że właśnie z tym schorzeniem się zmagam.

Hashimoto to niezbyt przyjemna jednostka chorobowa. W moim przypadku objawiała się potwornym zmęczeniem, depresją, niemożnością zrobienia czegokolwiek i ciągłą potrzebą snu. Na szczęście czarne dni są już za mną.

Co jednak przyczynia się do powstania tej choroby? Kiedy nasz układ immunologiczny zaatakuje sam siebie, powodując rozszczelnienie jelit, na scenę wchodzi gluten. Ale czym on w ogóle jest? Ostatnio bardzo o nim głośno, ale poza wymienieniem nazwy, wiele osób nie potrafi powiedzieć o nim nic.

Gluten to zbiór różnych frakcji białek, a mówiąc bardziej fachowo, lektyn. Lektyny są białkami występującymi u roślin, których zadaniem jest wiązanie węglowodanów. Nie wszystkie są oczywiście złe (gdyby tak było, każda roślina byłaby dla nas szkodliwa), niektóre jednak mogą wywołać reakcję układu immunologicznego. Właśnie taką „złą” lektyną może dla niektórych być to, co powszechnie nazywa się glutenem.

Protokół autoimmunologiczny (z angielskiego AIP – The Autoimmune Protocol) zakłada wykluczenie wszystkich potencjalnie szkodliwych pokarmów, żeby nasz układ odpornościowy mógł „odetchnąć”. Dlatego wyrzucić z jadłospisu powinno się wszystkie potencjalnie drażniące substancje. Trochę ich jest, ale łatwo przywyknąć.

Co zaleca się na początku wykluczyć? (Są to zalecenia Sary, które znajdziecie tutaj).

  1. Wszystkie ziarna (nie tylko glutenowe, także ryże, kasze, soję, amarantus oraz przyprawy w ziarnach, np. pieprz): wszystkie zawierają białka o podobnej budowie i stąd też może zachodzić reakcja krzyżowa – mimo, że (w teorii) nie jemy glutenu, nasz organizm wciąż produkuje przeciwciała.
  2. Orzechy.
  3. Nasiona i pestki (dyni, słonecznika, sezamu; także kakao i kawę).
  4. Rośliny z gatunku psiankowatych (ziemniaki, paprykę, pomidory, bakłażany): sama odczułam na sobie, jak bardzo układ odpornościowy może zareagować na pomidory. Raz nieopatrznie się ich najadłam, a następnego dnia… Dosłownie zdychałam.
  5. Mleko i przetwory mleczne.
  6. Jajka (zwłaszcza białka mogą wywoływać reakcję immunologiczną. Po miesiącu można spróbować wprowadzić same żółtka).
  7. Alkohol (niszczy wyściółkę jelit; choć w niewielkich ilościach może być u ludzi zdrowych korzystny).
  8. Wszelkie sztuczne dodatki, jak i również sztuczne słodziki (także stewię).
  9. Drożdże.
  10. Tapiokę (i tak nie jadłam, więc nie tęsknię).

Co zatem powinno się jeść?

  1. Warzywa (gotowane, przede wszystkim na parze, i surowe, najlepiej bardzo różnorodne). To właśnie one powinny dominować w diecie. Powinniśmy postawić też na różnorodność.
  2. Mięso i tłuszcze zwierzęce (osobiście uwielbiam smalec. Jest przepyszny! Masło klarowane także jest boskie. Uwaga! Starajcie się jednak, by mięso i tłuszcz pochodziły z dobrych źródeł i możliwie nie z produkcji przemysłowej!).
  3. Ryby (przede wszystkim morskie). [Chociaż absolutnie odradzam łososia hodowlanego! Tutaj znajdziecie odpowiedź dlaczego].
  4. Owoce (ale w ilości nie przekraczającej 20 gram fruktozy dziennie, czyli jakieś 2-3 porcje, choć inne źródła mówią także o 40 gramach… Najlepiej poeksperymentować i zobaczyć, po jakiej ilości owoców czujecie się dobrze).
  5. Tłuszcze roślinne, koniecznie nierafinowane – oliwę z oliwek, olej kokosowy, olej z awokado (w mojej diecie przeważają tłuszcze nasycone – masło klarowane, olej kokosowy. Ostatnio jednak zwiększyłam spożycie oliwy. Parę razy w tygodniu jem też awokado).
  6. Suplementy – zależnie od indywidualnych potrzeb i od wyników badań oraz zaleceń lekarza. Najlepiej oczywiście dostarczać sobie witamin i pierwiastków ze źródeł naturalnych. Co można zażywać?: Tran (najlepiej fermentowany), sproszkowaną skorupkę jajka jako źródło wapia (tutaj pokazuję, jak ją robię), magnez (kupujemy np. cytrynian magnezu czy chlorek magnezu sześciowodny i rozpuszczamy w wodzie), witaminę C (kupiłam ostatnio kwas L-askorbinowy w ramach próby, zobaczę, jak na mnie podziała, choć najlepsza jest oczywiście witamina C z warzyw i owoców), rosół gotowany na kościach, zimne nóżki, albo żelatynę (koniecznie bezglutenową, ja używam tej) – w ten sposób dostarczamy sobie jakże cenny kolagen. Uwaga! Do kwestii suplementacji należy podejść rozsądnie. Polecam konsultację z lekarzem! Niekiedy możemy chcieć dobrze, a tymczasem nadgorliwością sobie zaszkodzimy.
  7. Węglowodany! Koniecznie zadbajcie o źródło węglowodanów (np. platany, topinambur, banany, bataty…). Ogólna zasada głosi, że nie powinno schodzić się poniżej 100 gramów cukrów dziennie. To jest jednak kwestia indywidualna, gdyż przy niektórych schorzeniach zaleca się ograniczenie węglowodanów. Dlatego najlepiej skonsultujcie się z lekarzem lub dietetykiem.

UWAGA! Jeśli mamy chorobę autoimmunologiczną, nawet śladowe ilości glutenu mogą być szkodliwe. Dlatego też trzeba odstawić wszystkie przyprawy, które zawierają informację o obecności śladowych ilości glutenu. Opcjonalnie można używać tylko tych nie w proszku (np. liść laurowy) i dokładnie je płukać. Ja tak robię i na razie działa (choć to wciąż pewne ryzyko, ale jednak małe).  Robię edit, bo znalazłam przyprawy bezglutenowe firmy Dary Natury! :D

Na protokole powinno być się co najmniej miesiąc (ale nie można też przesadzać – trzy miesiące to maksimum, choć niekiedy lekarz bądź dietetyk może protokół przedłużyć, zależnie od stanu zdrowia chorego), a następnie, pojedynczo (ponoć najlepiej co cztery dni), próbować wprowadzać niektóre pokarmy (np. orzechy) i obserwować reakcję. Chciałabym jednak zaznaczyć, że już na protokole należy się bacznie obserwować, bo może okazać się, że źle reagujemy na warzywa z grupy FODMAPS (np. cebulę). Ogólnie protokół to ciągłe obserwowanie siebie i swoich reakcji  : )

Z mojego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że protokół wcale nie jest straszny. Wręcz przeciwnie: dodaje energii i nadziei. Ponadto dzięki protokołowi (i ogólnie diecie paleo) zniknęły u mnie lub znacznie zelżały:

  • alergia (wcześniej codziennie kichałam i smarkałam, teraz już nie);
  • kłucie w sercu (teraz zdarza się znacznie rzadziej);
  • problemy trawienne (napompowany brzuch; prykanie; zatwardzenia);
  • zmiany skórne: pryszcze pojawiają się rzadko, a „gęsia skórka”, którą miałam na pośladkach, prawie zniknęła;
  • brzydki oddech rano;
  • bóle w kolanach;
  • bóle stawów (bolały mnie zwłaszcza palce, teraz jest duuuużo lepiej);
  • ból tarczycy (przed dietą bolała mnie codziennie);
  • okropny smutek (popularnie znany jako depresja, choć nie jest to określenie poprawne);
  • stres (no, może nie całkowicie, wiadomo; ale denerwuję się zdecydowanie mniej).

Jak już niejednokrotnie zaznaczałam, nie jestem dietetykiem ani lekarzem, a zatem powyższy wpis możecie traktować jako możliwą opcję poprawienia swojego stanu zdrowia. Każdy jest odpowiedzialny za własne zdrowie i wszelkie działania podejmuje na własną odpowiedzialność. Ja zdecydowałam się na protokół bo wiedziałam, że doktorzy i profesorowie nie są mi już w stanie pomóc. Takie czasy nadeszły, że musimy być lekarzami dla samych siebie. Na szczęście jest coraz więcej dietetyków, którzy zajmują się protokołem i zalecam korzystanie z ich usług. Ich kompletną listę znajdziecie [tutaj].

Trzymajcie się zdrowo!

,,
66 comments on “~ Choroby autoimmunologiczne a paleo: co jeść, by poczuć się lepiej (na podstawie historii własnej). ~
  1. Gluten to substancja heterogenna (niejednorodna) pod względem chemicznym. Błędem jest definiowanie glutenu wyłącznie jako białka. Suchy gluten pszenny zawiera 70-90% białka (a w nim 40-50% gliadyny, 30-40% gluteniny, 3-7% innych białek, głównie albumin), 5-10% cukrowców (głównie skrobiowe), 5-10% tłuszczów oraz sole mineralne. Gluten to frakcja, a nie jednolita chemicznie substancja, występująca w wielu ziarnach traw, nie tylko w pszenicy. Gluten to frakcja powstająca przy zmieszaniu mąki z wodą. Woda unosi ziarenka skrobi, pozostawiając gluten w postaci lepkiej masy, przypominającej kauczuk.
    Dlatego celiacy często mogą nie trawić skrobi, i nie przyswajać tłuszczy bo gluten to nie tylko białko.
    Mycie roślin ktore mają gluten niewiele daje bo on po prostu wchodzi wszędzie. Tego nie da się umyć z roślin:-(
    Najlepiej kupować zioła takie aby były czyste, wolne od dodatków.

    • Dzięki za bardzo merytoryczny komentarz :) To ciekawe, co piszesz, bo wszędzie pisze się o glutenie jako o mieszaninie białek. Muszę jeszcze zerknąć, co jest na ten temat w „Diecie bez pszenicy”. Czyżby wszyscy popełniali ten błąd?

      Ano, niestety wiem, że on może wejść wszędzie. I zapłacę Ci sporo, jeśli powiesz mi, gdzie kupić czyste zioła ;) Pisałam do wielu producentów i żaden nie chce wziąć odpowiedzialności, gdy mówię, że dla mnie nawet śladowe ilości glutenu mogą być szkodliwe. To jest strasznie wkurzające, bo praktycznie wszystko może zawierać śladowe ilości glutenu. Jem np. orzechy brazylijskie, mimo że producent ostrzega, że mogą zawierać śladowe ilości glutenu i laktozy, bo co mam zrobić? To najlepsze źródło selenu, jedyną alternatywą są tabletki. Marzy mi się, że w końcu pojawią się na rynku przyprawy i bakalie ze znaczkiem „gluten-free”…

  2. Co do magnezu to chlorek magnezu może podrażniać jelita (wywoływać biegunki itp) i bezpieczniej jest go używać do kąpieli (skóra też wchłania). Ale inne bezpieczniejsze dla naszych jelit sposoby suplementacji magnezem to:
    jabłczan (malat), cytrynian i glicerofosforan.
    Była jeszcze jedna bezpieczniejsza forma ale nie pamietam:-(

    • Jak zamawiałam, to jakoś się nie natknęłam na informację o innych formach suplementacji, pewnie za mało czytałam… Ale chlorku biorę 1/3 łyżeczki i jak na razie nie zauważyłam po tym żadnych sensacji. A kąpieli niestety nie zażywam, co najwyżej mogę sobie dorzucać magnezu do kąpieli nóg w misce ;)

    • Jest jeszcze siarczan magnezu czyli sól Epsom, wskazany dla osób z niedoczynnością tarczycy zamiast chlorku magnezu (chlor wypiera jod z organizmu). Można sobie z niego zrobić oliwkę magnezową, tak samo jak z chlorku.

  3. Ja właśnie przymierzam się do protokołu, zaczynam od poniedzialku (teraz jestem u rodziców, próbuję od tygodnia ograniczać maksymalnie gluten). Trochę się tylko boje, ze będę chodzić głodna, bo teraz, gdy nie jem pieczywa i żadnych zbóż (kasz, ryżu) oraz ziemniaków ciągle jestem głodna… No ale myślę, że podstawa to dobry jadłospis, ruszam w poniedziałek na zakupy i zaczynam.
    Tylko jeszcze jedno za mną chodzi – otóż karmie piersia, synek ma 7 miesiecy, ale malo je, prócz mojego mleka. Mam nadzieje jednak, ze to nie ma znaczenia, jak będę jeść w miarę różnorodnie.
    I jeszcze jedna moja obawa: mam 170 cm wzrostu, a wazę 51,5 kg. Co prawda brzuszek mi odstaje i mógłby zniknąć, ale nie mogę schudnac… Dodam, ze mam Hashimoto, odkryto je 4,5 roku temu, robiłam badania przed pierwsza ciążą. Ale zawsze dużo jem, a jakoś nie tyje. Uda się być na protokole i nie schudnac?
    Pozdrawiam!

    • To wspaniale, życzę powodzenia! :)
      Znam ten głód, też to przechodziłam. Po paru dniach minie, nie martw się :)
      Jeśli karmisz piersią, polecam zbadać poziomy witamin (np. D) i makro i mikroelementów. Ogólnie na protokole badanie się co trzy miesiące to mus, bo dość mocno tu eksperymentujemy ze swoim ciałem i trzeba mieć to pod kontrolą. I myślę, że w Twoim wypadku warto zostawić w diecie żółtka jaj, bo zawierają dużo cennych witamin (tylko muszą być z dobrego źródła, trójki odpadają). Warto też zażywać pyłek pszczeli lub pierzgę (również mają mnóstwo witamin, choć niektórych mogą też uczulać). No i trzeba też spożywać wapń, najlepiej ze skorupki jaj.

      Ja schudłam bardzo zauważalnie, ale każdy organizm jest inny i możliwe, że nawet troszkę przytyjesz, zdarzają się takie przypadki ;) Być może teraz nie tyjesz, bo praca jelit jest u Ciebie zaburzona i to, co zjesz, się nie wchłania. Niestety, jasnowidzem nie jestem, ale jeśli będziesz zjeść posiłki różnorodne (i tłuszcze zimnotłoczone + olej kokosowy i tłuszcze zwierzęce), schudnąć nie powinnaś. Pozdrawiam ciepło i zdrowo i życzę powodzenia :) Dawaj znać, jak się czujesz!

      • Przymierzam się do diety w związku z niedawno wykrytym Hashimoto. Jednak im więcej czytam, tym więcej mam wątpliwości i pytań. Czytałam, że protokół immunologiczny jest konieczny dla wszystkich z chorobami autoimmunologicznymi. I po miesiącu należy wprowadzać kolejne produkty i obserwować swój organizm. Jednak jeśli czuję się już świetnie po kilku tygodniach na euthyroxie 25mg, od dwoch dni 37,5mg, jedząc wszystko, to także muszę zastosować protokół, czy wystarczy zwykła dieta Paleo? TSH spadło od początku stycznia z 9 na 3,3. Przeciwciał ponownie nie badałam, a bylo na poczatku anty TPO 350.

  4. No i minęło 8 mojej diety. Nie jest źle, jem pyszne rzeczy, jem duużo, jednak czasem czuję niedosyt mimo pochłoniętej właśnie ogromnej porcji warzyw i mięsa. Przede wszystkim wczuwam się w swój organizm, wiem już, że jest coś, co mi nie służy – już 3 raz miałam popołudniu uczucie niestrawności (bączki…). Stawiam albo na dużą ilośc duszonej cebuli, albo na pieczone pietruszki i topinambur… Notuję sobie codziennie co jem i pisze efekty, muszę jeszcze przeanalizować mój jadłospis. Poza tym czuję się bdb, bardzo lekko i poza tymi 3 popołudniami, w inne dni super. Mam jednak wątpliwości co do niektórych produktów. Czy można jeść np.:
    - wędzony boczek i inne wędzonki
    - kapustę pekińską surową (w końcu to rodzina krzyżowych, jak zwykła kapusta, której nie poleca się przy tarczycy);
    - rzepy, rzodkiewki itp.
    - nierafinowany, tłoczony na zimno olej rzepakowy. Niby nie, ale dlaczego? Bo tłoczony z nasion, których trzeba unikać?
    - fasolka szparagowa, młodziutka (będzie latem, a uwielbiam ją!)
    - jajek nie można, ale wszędzie piszą, że to białka są problematyczne, to może chociaż same żółtka?
    - karob – to przecież roślina strączkowa…

    Na razie jaj nie jem jednak w ogóle, mój synek ma niezły apetyt na normalne pokarmy, więc myślę sobie, że jemu nic brakować nie będzie. A ja jem bardzo różnorodnie teraz.
    Trochę z owocami przesadzam, ale to myślę uda się trochę ograniczyc, choć owoce uwielbiam i jak zacznie się sezon, to na pewno nic mnie nie powstrzyma… Mleko kokosowe robię, z odpadów powstaje mąka (suuuper!), tylko że czasu w kuchni spędzam na prawdę dużo, bo jeszcze dla dzieci i męża coś trzeba upichcić. Zakupy też kosztują mnie teraz więcej… Najgorzej z tym eko mięsem… Kurczak kosztuje prawie 2x tyle co zwykły. Więc niestety sporo mięsa nadal jem zwykłego. Chore to. Kiedyś to było normalne, takie mięso, potem zaczęli nas truć hormonami i antybiotykami, a jak nie chcesz być truty to płać! Mam nadzieję, że mimo to i tak ta dieta wpłynie pozytywnie na mnie. Zobaczymy :) Zrobiłam badania, powtórzę je za kilka tyg.

    • Gratuluję :) Czyli najgorsze już za Tobą!
      Z czasem niedosyt minie. Ale powiem Ci z doświadczenia, że im więcej owoców jesz, tym większy jest niedosyt. Gdy jadłam tylko jednego grejpfruta dziennie, nie czułam się głodna.
      Wspaniale, że prowadzisz takie obserwacje, bo ciało najlepiej nam mówi, co jeść, a co nie :) Chociaż ja ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad zrobieniem testów na nietolerancje, bo czasem reakcja na coś jest dopiero po kilku dniach… Tylko drogie to strasznie jest i ponoć nie do końca wiarygodne.

      - Co do wędzonek: zależy od źródła. Ja mam wędzonki swojej roboty, więc jem. W sklepach najczęściej sprzedają boczek nie wędzony, a maczany w dymie wędzarniczym, który może zawierać gluten.
      - Ja tam kapustę pekińską jem :) Spróbuj, zobacz, jak się po niej poczujesz. Choć ostatnio pojawiają się też głosy, że warzywa z tej rodziny wcale nie powodują woli, choćby tu: http://autoimmune-paleo.com/goitrogens-why-you-dont-need-to-avoid-them/
      - Rzepy i rzodkiewki – jeśli ma się nietolerancję FODMAPS, mogą podrażniać jelita.
      - Olej rzepakowy – nie wiem, o nierafinowanym nic nie piszą. Ale zakładam, że skoro nie jemy żadnych ziaren, ich pochodne także odrzucamy.
      - Fasolka to wciąż roślina strączkowa i zawiera chociażby kaw fitowy (artykuł tutaj: http://paleoleap.com/beans-and-legumes/). Ponoć niektóre strączkowe można jeść, jeśli się je namoczy i zaczną fermentować, ale w to się nie bawiłam, brak mi czasu ;)
      - Ja jestem za jedzeniem żółtek, mają mnóstwo witamin. Podobno mało osób na nie reaguje. Najlepiej byłoby zrobić testy i mieć pewność.
      - Karobu nie produkuje się z ziaren, a z samego strączka (tzn. z tej osłonki). I dlatego jeść go można :)

      Najważniejsze jest, żeby taki sposób żywienia Ci odpowiadał. Jeśli znajdujesz w tym radość, to wspaniale! Ja też lubię bawić się w robienie mleka kokosowego i innych cudów :) A co do cen – ja kupuję mięso u małych rzeźników (od marketów trzymam się z dala!), na ekologiczne mnie nie stać. Z warzywami tak samo. Na początku bardzo się tym martwiłam, a teraz stwierdziłam, że i tak wszystko jest zanieczyszczone, więc po co robić sobie wyrzuty, skoro to nie moja wina?

      Pozdrawiam Cię ciepło :)

        • Food Detective jest dobry na początek, bo mimo wszystko ma dość mały zakres alergenów… Ale w sumie lepiej zrobić taki test niż żaden ;)

          • Dokladnie !!! lepiej taki niz zaden, bo czasem moze sie okazac, ze wyjdzie nam nietolerancja o ktorej nigdy bysmy nie pomysleli. Ja np. mam najwieksza na orzechy brazylijskie. Wyszla mi bardzo szybko i najintensywniej :-( i teraz sumplementuje niestety selen :-(

  5. Witaj, bardzo cenne rady zamieściłaś, a najbardziej zszokowała mnie informacja o reakcji na warzywa psiankowate.
    Ja tak trochę kombinuję z dietą od jakiegoś czasu i nawet próbowałam diety eliminacyjnej, ale nie dałam rady, za uboga jest w pierwszym etapie a ja uwielbiam warzywa. No i kawa, zmora!!! Nie mogę się od niej odzwyczaić, rzucałam ją kilka razy, ale zawsze na trzeci dzień dopadał mnie taki ból głowy, że nie mogłam wytrzymać i się poddawałam. No ale nie o tym chciałam pisać. Interesują mnie psiankowate i reakcja organizmu po nich. Jak już wspomniałam uwielbiam warzywa i wiem, że nie mogę jeść ziemniaków, ale myślałam cały czas, że to ze względu na skrobię. Co do papryki to tak naprawdę nie wyobrażam sobie mięsa bez jej udziału, nie wspomnę o sałatach gdzie zawsze ląduje a oprócz niej pomidory.
    Wczoraj zrobiłam sobie właśnie taką sałatę i do tego jajka sadzone, zjadłam i praktycznie od razu brzuch miałam jak balon, ale nie wpadłabym, że to od papryki i pomidorów, zwaliłam ten stan tak ogólnie, że przez surowe warzywa. Żeby tego było mało dokończyłam ją później i przez to czułam się jeszcze gorzej, masakra. Muszę je odstawić i zobaczyć czy będzie jakaś różnica, tylko nie wiem czym by je zastąpić?

    Napisz mi proszę wszystko o reakcjach krzyżowych:)))
    Będę ogromnie wdzięczna. Pozdrawiam;)

    • Bardzo się cieszę, że informacja się przydała :) Z tego, co piszesz, ewidentnie wynika, że psiankowate są dla Ciebie be. Spróbuj odstawić je na minimum miesiąc. Jest taka różnorodność warzyw, że na pewno znajdziesz coś w zamian :) Ja nie jem psiankowatych już od 10 miesięcy. Najbardziej mi się tęskniło za kolorem czerwonym, ale i na to jest sposób: http://jaskiniowa-kuchnia.blog.pl/2014/11/25/sos-paleodorowy/

      Reakcje krzyżowe wyglądają tak: białka zbudowane są z sekwencji aminokwasów. A że natura jest oszczędna, sekwencje często się powtarzają. I tak na przykład białka, które określa się wspólną nazwą „gluten”, a które występują w pszenicy, budową są podobne do białek z innych zbóż. Organizm nie jest w stanie wyczuć różnicy i reaguje na inne białka tak jak na gluten.

      Uwaga! Reakcje krzyżowe nie u każdego występują. Zamiast protokołu można je zbadać w laboratorium Cyrex w USA, ale pioruńsko drogie to jest – ok. 2000 zł.

  6. Hej, też od kilku lat mam Hashi – przeczytałam i chyba jednak nie kupuję… powiem inaczej życia nie wyobrażam sobie bez nabiału i produktów zbożowych, więc chyba jednak nie… bo po prostu nie dam rady.

    Tak poza tym, naszła mnie jeszcze jedna refleksja. Co to znaczy obserwować siebie i swoje reakcje…? ja generalnie czuję się bardzo dobrze… jedyne problemy z układem trawiennym u mnie pojawiają się w przypadku zjedzenia zbyt dużej ilości tłuszczu, ale to przez brak pęcherzyka żółciowego i nie miałam tak przed operacją… Nie narzekam na żadne alergie, bóle, na zmęczenie, ani na depresje, ani na nic w ogóle (tak nie było zawsze, ale jedna mała tabletka rano zmieniła wszystko i czuję się świetnie). Podejrzewam, że na takiej diecie non stop chodziłabym głodna i pewnie czuła się w tym względzie gorzej… no ale poza tym, to w jaki sposób można obserwować, że jakieś pokarmy nam służą, jeżeli człowiek po wszystkim czuje się tak samo (z wyjątkiem jedzenia tłusto). Czy poprawa miałaby oznaczać spadek aTPO i aTG?

    • Podpinam się pod Twój komentarz, mam nadzieję, że Ola wyjaśni nam konkretnie :) Ja z kolei nie wyobrażam sobie mojego jedzenia bez nabiału – mleka, wszystkie sery itp oraz kaszy i ryżu :( z pieczywa byłabym skłonna zrezygnować, myślę, że jest to kwestia przyzwyczajenia i zastąpienia czym innym.. a przydałoby się jeśli to ma pomóc w zmniejszeniu przeciwciał, a te u mnie szaleeeenie wysokie :( Pozdrawiam Hashimotki i czekam na wyjaśnienia Oli :)

      • Na Wasze pytania nie ma prostej odpowiedzi. To, czy zdecydujemy się na dietę, to już kwestia indywidualna. Wiem, że jeśli czujecie się dobrze, motywacji na zmianę możecie nie mieć ;)

        Reakcje na dany pokarm mogą być różnorodne. Najczęściej są to gazy czy wzdęcia. U mnie pojawia się także katar i kichanie, a nawet ból tarczycy. Kiedy próbowałam wprowadzić orzechy, od razu pociekło mi z nosa. Po papryce natomiast nic zupełnie mi nie było.

        Dzięki diecie możliwe jest zbicie przeciwciał. U mnie wynosiły one przed dietą ok. 700-850, teraz jest 360. Internet jest też pełen historii ludzi, którym przeciwciała spadły z 1000 czy nawet 3000.

        Wiem, że temat tego, czy dietę stosować jest bardzo kontrowersyjny i dlatego poświęcę mu wkrótce cały artykuł :)

        • Może i ja się tu podepbnę. Znalazłam Twój blog (ten wpis konkretnie) szukając możliwości połączenia paleo z wegetarianizmem. Otóż nie jem mięsa od prawie roku (jednak nie mówię o sobie wegetarianka, bo w moim przypadku chodziło o zdrowie, a nie ideę), kilka lat temu wykryto u mnie autoimmunologie (i nie jest to hashi, choć aktualnie to się podejrzewa – moje objawy pierwszego rzutu są niejasne, i niewyjaśnione). Wówczas powoli zaczęłam eksperymentować z dietą, skończyło się na diecie bezmięsnej, bo z tą czuję się dobrze. Mam siły, energię – wychowuje i uczę w domu dziecki, poza tym prowadzę dość intensywny tryb życia. I właśnie ta intensywność, a nie dieta – choć do tej jeszcze wrócę – daje mi się we znaki. Każdy stres i nerwy budzą dawny dyskomfort związany z chorobą (mrówki, zawroty głowy etc). Jeśli chodzi o dietę – miewam reakcje po produktach, po których jesy zawsze tak samo źle. Np. Ciecierzyca (ale nie soczewica! ?), kakao, zbyt duża ilość kawy, drożdże czy gluten z pieczywa, czasem awokado (?) Czy oleje – być może tu jest to związane z tym z czym olej jest dodawany.
          Najlepiej czuję się po owsiance i niewielkich ilościach orzechów (zbyt duże obciążają). Moje próby z paleo (czy to w wersji wege od doktor Wahls czy nawet z mięsem – w postaci wywarow czy pasztetu – te jem od czasu do czasu tak czy siak) kończyły się bardzo złym samopoczuciem, osłabieniem i rozstrojem.
          Nie wiem więc jak to tłumaczyć?

          P. S. Jajka też mi szkodzą. Dodam też, że 90% spożywanych przez naszą rodzinę produktów, to produkty bio i certyfikowane – włącznie z mięsem czy rybami.
          Aaa i ostatnio też umierałam po cukrze palmowym :/ :)

          Jeszcze się wytłumaczę, co do powstania choroby – mięso jadłam zawsze, i ona powstała w czasie jedzenia mięsa.

          Pozdrawiam

          • Myślę, że w Twoim wypadku najlepiej byłoby się zdecydować na testy nietolerancji pokarmowych – i zobaczyć, czy rzeczywiście nie tolerujesz mięsa. Może być też tak, że źle się po nim czujesz, bo psychicznie jesteś do niego negatywnie nastawiona… Wtedy to by był efekt nocebo ;) A jak się czujesz po rybach? Twoje ciało daje Ci też jasne znaki, co Ci szkodzi :) Gluten niestety u wielu chorych jest problematyczny. Polecam też udać się do dietetyka, który zleciłby kompleksowy pakiet badań :)

            A badałaś np. poziom wit. D? U wielu chorych występuje też niedobór magnezu.

            Pozdrawiam ciepło :)

          • Jaskiniowa Dziękuję za szybką odpowiedź. Właśnie myślałam o tych pokarmowych reakcjach. Ok. Będębbadać sprawę.
            Jeśli chodzi o ryby – uwielbiam, jem – chociaż nie jadłam – i czuję się po nich dobrze.
            D badałam nawet tak dogłębnie – to chyba cd25 czy coś, prawda. Była bardzo niska, i bardzo opornie rosła po suplementacji. Suplementuję się cały czas (d, mg, b12 i wiele innych – wszystko z dobrych źródeł, bez chemii – z Formed – polecam). Magnez w normie.
            Mięso powoduje u mnie bardzo długie trawienie – ociężałość, wzdęcia itp. Staram się jednak jeść zupy na wywarach mięsnych, czy wspomniane pasztety (żelazo bo z watroby).
            Ostatnio też bardzo dokucza mi ból kręgosłupa – jakby miejscowy, spinający. Odkąd przestałam pić kawę jakby mniejszy.
            Mam też podwyższone pp tarczycy – koło 320 i jeden płat mniejszy. I już sama nie wiem czy te neurologiczne objawy mogą być od tarczycy czy to drugi urok :/
            Dodam jeszcze że mam wzrokową, nie mówiąc o żołądkowej, awersję na kapusty, wspomniane cieciorki czy soję. Czuję się po nich jak po mięsie na sam widok :)

          • Najlepiej więc, jeśli posłuchasz swojej intuicji :) Ciało doskonale wie, co jest dla niego dobre. Skoro dobrze czujesz się po rybach, jedz ryby! A czytałaś o zakwaszeniu żołądka? Zbyt mała kwasowość wpływa na złe trawienie mięsa.

            A w jakiej formie i dawce przyjmujesz magnez? Przyjmujesz np. tabletki antykoncepcyjne? Im więcej ostatnio czytam, tym bardziej widzę, jak powszechny i problematyczny jest niedobór magnezu. Test z krwi niestety niczego nam nie powie, bo tylko ok. 3% magnezu w ciele znajduje się w osoczu. (Źródło: http://www.ancient-minerals.com/magnesium-deficiency/need-more/).

  7. Hej, mam pytanie.
    Chciałabym zacząć dietę paleo bo psychicznie już wysiadam. Mam hashi i RZS i czasem tak mi stawy dokuczają, że nie mogę utrzymać kubka w dłoni(a mam 24 lata dopiero). Już wcześniej myślałam o protokole ale bałam się, że finansowo nie dam rady i będę chodzić głodna. Powiem tak, jakiś czas temu, około pół roku temu, przeszłam na dietę bezglutenową i wegetariańską. Zeszło się to również z podwyższeniem dawki letroxu z z 50 na 75. I zaczęło mi się. Już wcześniej byłam w stanie depresji czy jak to nazwać w tym przypadku ale ostatnio jestem tak nerwowa i zdołowana, że mam bardzo przykre myśli i nie warto tu pisać w sumie co konkretnie się ze mną działo. Bo wstyd. Facet ze mną momentami nie wyrabia i chcę coś z tym zrobić bo sama ze sobą nie wytrzymuję. Poza tym nie chcę do końca zycia brać tabletek bo oprócz braku porannej opuchlizny nie zauważyłam zaniku jakiegokolwiek objawu hashi czy niedoczynności tarczycy.
    W sumie to dopiero właśnie ten tekst i ten o nieszczelnych jelitach również, przekonał mnie do zmiany kompletnej stylu życia. Jeśli Ty dałaś radę i wyszłaś z tego bagna to i mi się uda. W7em, że łatwo nie będzie ale muszę coś zrobić bo zwariuję. I tu moje pytanie: jak zacząć? Od czego? Boję się, że odrzucając tyle pokarmów nagle mogę doznać nieprzyjemnych skutków ubocznych. Poza tym zaczęłam spisywać co jem i z czego jest to złożone by wiedzieć na czym stoję. Chcę wszystko zaplanować by nie stresować się później. No tak bo stres to mój towarzysz codzienny ;)
    Uff będę ogromnie wdzięczna za pomoc bo wiem że sama nie ogarnę tego. I tak cieszę się niesamowicie, że istnieją ludzie tacy jak Ty, którzy po prostu chcą innym pomóc bezinteresownie.
    Pozdrawiam, Marta.

    • Marta, dziękuję Ci bardzo za podzielenie się Twoją historią! A jak dokładnie wyglądała Twoja dieta ostatnio? Jeśli zrezygnowałaś i z glutenu, i z mięsa, mogło dojść do niedoborów jakiś ważnych składników odżywczych.

      Spróbuj poczytać te artykuły: http://jaskiniowa-kuchnia.blog.pl/2015/01/19/paleo-aip-od-czego-zaczac/ oraz
      http://jaskiniowa-kuchnia.blog.pl/2015/05/10/o-bledach-popelnianych-na-protokole-autoimmunologicznym-aip/

      Eksperymentuj i działaj! Nie można dać się pokonać chorobie :) Ponadto w Twoim przypadku zdecydowanie powinnaś zwiększyć spożycie kolagenu, bo to z jego niedoborów stawy strasznie dokuczają. Tylko, niestety, w Twoim wypadku na przeszkodzie stoi wegetarianizm… Moim zdaniem u Ciebie taka dieta nie jest wskazana, bo powinnaś wspierać stawy kolagenem, innej drogi nie ma. Wiem jednak, że to nie jest łatwa decyzja – z jednej strony stoją względy etyczne, a z drugiej zdrowotne… W razie wątpliwości najlepiej będzie w Twoim wypadku skonsultować się z dietetykiem, bo nie wyglądasz na łatwy wypadek ;)

      Powiem Ci jednak jeszcze, że u mnie na paleo ból stawów i kolan się zmniejszył, więc nie trać nadziei :)

  8. Ok, znalazłam wpis „od czego zacząć”,(hahah chyba gorzej z3 wzrokiem u mnie:D). Poczytam sobie z rana, dobrej nocy!

  9. To ja mam pytanie dotyczące tego nieszczęsnego kolagenu właśnie. Mam również problemy ze stawami, ale z miesa jem tylko drób i ryby, co jednak okazuje się niewystarczające. Natomiast znalazłam ostatnio agar jako roślinny substytut żelatyny. Czy mogę go jeść na protokole?

    • Agar można jeść na protokole, ale on nie działa jak żelatyna! Niestety mięsko jest nieuniknione ;) Skoro jesz drób, koniecznie zjadaj wszystkie skórki (najwięcej znajdziesz ich na skrzydełkach). Choć najlepsze na stawy są i tak zimne nóżki… :)

      Pozdrawiam Cię ciepło!

  10. A co z tapioką? Pytam, bo wydawało mi się, że można i nawet użyłam jej do mielonych zamiast bułki. Wyszły trochę inne w smaku, ale do jedzenia się nadawały. Nie wiem natomiast, czy był to słuszny wybór.

    • Wg Sary Ballantyne tapioka może potencjalnie wywoływać reakcję krzyżową z glutenem, więc na początku protokołu lepiej ją wykluczyć :)

  11. Piszesz ze chorujesz na Hashimoto a czy po zmianie nawyków żywieniowych masz poprawę w wynikach tarczycy czy tylko ogólnie się lepiej czujesz ? Słyszałam ze tarczyca w niektórych przypadkach się odbudowuje może Twój endokrynolog też to stwierdził ? Będę wdzięczna za odpowiedź:)

    • Spadł mi poziom przeciwciał, ponadto po raz pierwszy w życiu mam białe krwinki w normie… Poprawiła się też konwersja ft4 do ft3, no i samopoczucie też mam lepsze :) Do odbudowania tarczycy jednak daleka droga, bo ten proces może trwać miesiącami… Chociaż na pewno jest możliwe :)

      • właśnie doczytałam, że tarczyca może się jakoś zregenerować, mam jej resztki, od 2 m-cy jestem na paleo+AIP, czy faktycznie jest szansa, ze tarczyca odrosnie, a ja odstawię elthroxin..?? powinnam juz łykac 112,5, ale liczę na cud przy AIP i nadal biorę 100…; wlasnie odstawiam krzyżowe i cierpię bez pomidorów, nigdy mi nic po nich nie było, ale dietetyk zakazał na razie krzyżowych, natomiast widzę, że powtarzają mi sie dolegliwości po cukinii, jutro zrobię test, zjem bez skórki i poobserwuję, a jeśli to nie pomoże to wykluczam i wracam do pomidorów, bo wariuję bez nich :/

        • To jest możliwe, ale po dłuższym czasie. Jeśli wyniki tarczycy nie są zbyt dobre, polecam wziąć te 112,5 – zawsze jest szansa, że kiedyś z powrotem wrócisz do niższych dawek, a męczenie się bez wyższej, gdy tego potrzebujesz, nie ma sensu… Cukinię spróbuj jeść bez pestek, może to zadziała :)
          A co do pomidorów – nigdy nie wiadomo! Ja też kiedyś myślałam, że nic mi po nich nie jest, ale jak wróciłam po kilku miesiącach, okazało się, że strasznie po nich kicham… Ale jeśli tak ich pragniesz, polecam zapytać dietetyka i ewentualnie dać im szansę :)

  12. Autorko cudna, powiedz mi , co pijasz, wiadomo, że woda,ale co jeszcze? jakie zioła? kawa, herbata? jaka?
    Napoje, to wiadomo ważna rzecz;-))

    • Piję jeszcze czasem zieloną herbatę, niekiedy zioła (np. mięta) i rzadko roiboos. Bardzo rzadko pijam herbatę czarną. Kawy w ogóle nie piję. Ach, niekiedy też pozwalam sobie na czerwone wino ;)

  13. Witam serdecznie wszystkich, jestem przed podjęciem decyzji o wprowadzeniu protokołu. Od 2 m-cy z mężem jesteśmy na diecie paleo. niestety cud się nie stał , a sytuacja jest wręcz gorsza obydwoje nie mamy energii wleczemy się i czołgamy ,aby zrobić nasze codzienne obowiązki. Mąż ma bielactwo a ja wieczne wzdęcia i spadki nastrojów , ze spadkami energii. Zastanawiam się dlaczego w tych wszystkich informacjach nie ma wzmianki o oleju lnianym -budwingowym. Ma największą zawartośc kwasów omega 3. Rozumiem ,że siemię lniane odpada w protokole, bo jest ziarnem , ale czy tym samym olej lniany ten zimnotłoczony jako dodatek do potraw też by szkodził??

  14. Cześć Ola, przypakiem trafiłem na Twój blog i od razu muszę Ci podziękować za jego prowadzenie!

    Mam natomait pytanie nt. „Ogólna zasada głosi, że nie powinno schodzić się poniżej 100 gramów cukrów dziennie.”

    Czy chodzi o 100 gramów weglowodanów na dzień, czy o 100g owoców z węglowodanami. Jeżeli jeden duży banan ma około 25g węglowodanów to rozumiem, że należy ich zjeść 4 :).

    Pozdrawiam,
    Maciek

    • Cześć :) Nie ma za co, cieszę się, że moja praca komuś się przydaje :) Chodzi o 100 gramów w sumie, aczkolwiek węglowodany to kwestia mocno dyskusyjna i trzeba samemu na sobie eksperymentować lub poradzić się dietetyka :)

  15. Ekhem..
    mozna w ogole cokolwiek przy tym hashimoto jesc?
    Nic!

    Odkad mam hashi zyje swiatlem slonecznym! Jedzenie jest blee!

  16. byc moze moje pytanie bedzie bardzo glupie ale nie potrafie zeozumiec czy pieprzu i innych przypraw w ziarnach nie mozna jesc bo sa w postaci ziaren (czyli np mielone juz mozna) czy ze wzgledu na ich sklad – ze moga wywolac reakcje krzyzowa…????

      • dzieki za odpowiedz! nie pozostaje mi nic innego jak sie z tym pogodzic, a jeszcze jedno pytanie – co ze straczkowymi warzywami – fasola, groszek? wydaje mi sie ze fdzies wyczytalam ze sa zakazane ale nie moge tego znalezc.

        • Na początku oficjalnie protokół ich nie zaleca, aczkolwiek polecam poradzić się specjalisty – dietetycy dostosowują protokół do indywidualnych potrzeb :)

  17. Witam. Na początek nie wiem na co dokładnie choruję (zaczęło się po długotrwałym stresie – studia w 2004) . Prawdopodobnie coś tocznio podobnego, mianowicie stała leukopenia 3.2 (norm powyżej 5), jakieś lekkie reakcje na światło (czasami ból), bóle stawów (najczęściej biodrowe, kolanowe, rzadziej ręce), przeciwciała zwykle w normie). Miałem też usuwane torbiele z zatoki klinowej (2014).
    Ale jest coś nietypowego, mianowicie po wprowadzeniu diety na dnę moczanową poczułem się lepiej (dodam że miałem w 2004 r okropne bóle głowy, żadne leki przeciwbólowe nie pomagały, wylądowałem w szpitalu i dostałem dużo mocniejsze i mogłem jakoś funkcjonować przez parę ładnych lat).
    Tak trafiłem na nietolerancję pokarmową (dr. google), poczytałem jakie są objawy i były bardzo podobne. Wyrzuciłem z jadłospisu czerwone mięso, przede wszystkim tłuszcze zwierzęce (najgorzej było z tłuszczami które były obrabiane termicznie). Po ich spożyciu rozkładało mnie na ok 3 dni potworny ból głowy, czasami wymioty, gorączka i rozbicie. wyeliminowałem tłuszcze i stopniowo po kilku latach jeżeli już trafiłem na jakiś tłuszcz zwierzęcy w pokarmie objawy zaczęły się zmieniać np 2 tygodniowa opuchlizna języka. Po usunięciu torbieli problem pozostała ale w dużo mniejszym wymiarze (i raczej z torbielami go nie wiążę).
    Lekarze w to za bardzo nie wierzą (teraz mam inną reumatolog (bo nikt nie chce mnie prowadzić) wspomniała o testach i podeszła poważnie), mówią że trzeba czekać aż coś się wykluje albo na kolejnej wizycie mają pretensje że do nich z tym przychodzę (więc takiego lekarza sobie odpuszczam).
    Inne objawy które wystąpiły to łysienie plackowate, neutropenia, problem z ilością łez (zespół suchego oka), ubytki w trzonach kości udowych (sterydy ale tego nikt głośno nie powie), wypryski na skórze i czasami nadwrażliwość na światło oraz tycie (i jeszcze inne o których zapomniałem lub się do nich przyzwyczaiłem).
    W chwili obecnej zamierzam zrobić panel odkleszczowy (znalazłem jakieś info że niektóre kleszcze powodują leukopenię), czytałem też streszczenie artykułu z USA że niektóre kleszcze powodują uczulenie na czerwone mięso.

    Proszę o ewentualna podpowiedz co robić dalej, na lekarzy za bardzo nie liczę.

    Pozdrawiam.

    • Na pewno wygląda to na jakąś chorobę o podłożu autoimmunologicznym… Przebadaj się pod kątem pasożytów (glista ludzka, lamblie, yersinia). Borelioza to też może być dobry trop.

  18. Witam serdecznie może ktoś z Was mi podpowie, w zeszłym roku tsh 0,005 ft3 i ft4 w normie . teraz obecnie tsh 1,275 wszystko wróciło do normy bez leków . Mam anty tpo 1300 czy to hashimoto tarczycowe wyniki ok , czy powinnam dietę zastosować ?

  19. Jeśli chodzi o moją opinię, to nie polecam spożywania tłuszczów zwierzęcych ze zwierząt innych niż z ekologicznego wypasu na trawie.
    Inaczej profil tych tłuszczy jest zupełnie inny i już znacznie mniej korzystny dla zdrowia.
    A więc kupuj produkty odzwierzęce, w szczególności tłuszcze, z wypasu na trawie, albo pozostań przy oleju kokosowym, oliwie, palmowym i makadamii (nierafinowanych, a w przypadku palmy także certyfikowanej, żeby nie zabijać orangutanów).

    • Szkoda, że ceny takiego mięsa są zawrotne… Ale mnie ostatnio udało trafić się na smalec z dzika w sklepie ekologicznym – jest pyszny :)

  20. Cześć,
    piszesz żeby skonsultować się z lekarzem a ja chodzę z moimi jelitami od lekarza do lekarza i nikt nie potrafi pomóc tylko przepisują tabletki… Jak żyć? Jak znaleźć kogoś kto pomoże? :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>